Teczki, teczki…

Odnalezienie teczek „Bolka” spowodowało nawrót do dyskusji o materiałach SB. Znów słychać głosy, że „służby” PRL fałszowały teczki Tajnych Współpracowników. Że to agenci SB fikcyjnie werbowali przypadkowych ludzi, za co byli nagradzani, „od łebka”. Następnie w imieniu tych rzekomych współpracowników pisali raporty i pobierali za nich pieniądze. I oto byli Współpracownicy, nawet ci co publicznie się do współpracy z SB przyznali i przepraszali za to, teraz wszystkiemu zaprzeczają. Do przyznania ich ponoć zmuszono, to nie oni pisali donosy znajdujące się w ich teczkach, oni są ofiarami nagonki. Wniosek medialny tych TW - „to wszystko jest fikcją, trzeba dać temu spokój, a teczki spalić. Bo mówienie o teczkach jest zwycięstwem SB zza grobu itp. itd.”. I bardzo wielu ludzi, naprawdę w to wierzy !!….

„Służby” PRL tak, jak wszystkie policje i służby na świecie, chronią swych informatorów. Zaprzeczają ich współpracy, zniszczyli wiele teczek, a część ich pochowali w prywatnych archiwach. Bo one stanowią ich zabezpieczenie i dają podstawę do szantażu. Próby dokonania lustracji nie udały się. Zbyt gwałtowny był opór zainteresowanych. Kopie teczek te, co są za granicą, dawały możliwość wpływania na postępowanie czołowych polityków, jak się okazało b. Tajnych Współpracowników. Dlatego obca agentura ostro występowała przeciw lustracji. Wspierały ją pewne media, związane z szeregiem Tajnych Współpracowników. Lustrację nazywano „zoologicznym antykomunizmem”, jej zwolenników „nienawistnikami”. Przeciw lustracji występowali też przedstawiciele dziennikarzy, nauki i innych środowisk, jak się okazało, w większości byli Tajni Współpracownicy. By nie dopuścić do lustracji, został w 1992 r. obalony rząd Olszewskiego, a w 2006 r. Trybunał Konstytucyjny zniweczył próby lustracji. Wiele niejasnych posunięć politycznych i gospodarczych kolejnych rządów III RP można tłumaczyć wpływaniem na rządzących przez agenturę, posiadającą ich „teczki”.

Tezę o fałszowaniu zawartości teczek przez agentów SB, należy traktować, jako niezbyt mądry i raczej ponury dowcip, taki - „dla ubogich”. Tajne służby bezpieczeństwa w PRL były bardzo dobrze zorganizowane i kierowane. Nikt by się tam nie ośmielił wykonywać bez rozkazu fikcyjnych czynności. Tajni Współpracownicy istnieli naprawdę ! i to w wielkiej liczbie - dziesiątków tysięcy. Jedni zostawali nimi, wierząc, że „Ludową Ojczyznę trzeba bronić przed wewnętrznymi i zewnętrznymi wrogami”. Innym imponowała możliwość wpływania na losy ludzi. Jednych werbowano szantażem z powodu przestępstw kryminalnych tak, jak jednego z zabójców ks. Popiełuszki. Inni zamieszani w jakąś formę oporu dawali się złamać i przechodzili na stronę wroga. Jedni robili to za cenę wyjazdu zagranicznego, inni dla kariery, inni dla pieniędzy. Byli też tacy, którym z powodu zawalenia studiów groziło wcielenie do wojska i zgoda na współpracę przed tym ich chroniła. Różne też były powody współpracy części księży z SB. Jednak niezależnie od przyczyn podjęcia współpracy, Tajni Współpracownicy w większości gorliwie wykonywali nałożone na nich obowiązki i pisali raporty na swych kolegów, często nawet na przyjaciół, nie bacząc na to, że nawet zdawało by się - nieważna informacja mogła wyrządzić krzywdę tym, na których donosili.

Mit o tworzeniu raportów przez funkcjonariuszy służb, wymyśliło SB, a powielają go – obca agentura oraz byli TW. Bo jeśli by tak było, to oni byli widać jasnowidzami. Skąd taki agent wiedział, jak ja zachowywałem się na spotkaniach duszpasterskich, czy - z kim i o czym rozmawiałem po wykładach na Katolickim Instytucie Naukowym ? Skąd znał szczegóły przebiegu i skład akademickiej pielgrzymki na Jasną Górę ? Ja bywałem „zapraszany” na SB m.in. „z powodu nie zarejestrowania roweru” (którego nie miałem). Ale nigdy żaden agent nie „zaszczycił” mego domu swoją obecnością. Skąd więc w „teczkowym” raporcie są nawet takie szczegóły, jak liczba „świętych obrazków” w mym mieszkaniu ? Ludzie nie dajcie się zwariować ! Nie dawajcie wiary fałszywkom SB i TW o braku prawdy w wykazach agentury (ewentualne przypadki pomyłek potwierdzają regułę) i w zawartości „teczek” !

Taka w to wiara, to właśnie dopiero jest ich zwycięstwo ! Zwycięstwo SB nad rozumem !

Wacław Leszczyński