Menu |
„Przykład, przyjaźń…”W III RP, większość mediów znajduje się w rękach grup interesu i ludzi związanych z PRL-em. Są to (zwłaszcza byli początkowo) nadal ci sami dziennikarze (jako „fachowcy”) i ludzie wywodzący się z tradycji komunistycznych, skłóceni kiedyś z władzami PRL (dysydenci). Kontynuowana była więc w tych mediach „linia partii”. Podkreślano w nich osiągnięcia PRL, pozytywnie oceniano Stan Wojenny, jego twórców zwąc „patriotami” i „ludźmi honoru”. Broniono „zdobyczy socjalizmu”, przeciwstawiając się unieważnieniu sądowych zbrodni komunistycznych i nielegalnie wydanych przepisów prawnych - „dekretów PKWN” i „dekretów Bieruta”. Sprzeciwiano się „dekomunizacji” i kłopotliwej dla wielu „lustracji”. Ich żądanie to „zoologiczny antykomunizm” i „polowanie na czarownice”. Atakowano Kościół Katolicki, a głosy Hierarchii np. przeciw zabijaniu dzieci poczętych, nazywano „mieszaniem się do polityki”. Jak w PRL, bohaterów Niepodległościowego Podziemia , zwłaszcza NSZ i Żołnierzy Wyklętych, zwano faszystami i antysemitami. Najważniejszy cel życia to, jak „za Gierka” byt materialny, a patriotyzm, to „zaściankowość” i „wstecznictwo”. Pornografia i bluźnierstwa, zwano „sztuką”. Media indoktrynowały ludzi. Ich wpływowi ulegały osoby o niskim poziomie intelektualnym (niezależnie od dyplomów), wrogowie religii, lub wierzący w Boga, ale odrzucający Jego Naukę, zwłaszcza Dekalog, jako mało nowoczesny oraz ludzie związani z PRL-em, w tym Tajni Współpracownicy SB.W prawie całym okresie III RP, media służyły bezkrytycznie kolejnym ekipom rządzącym z Unii Wolności, SLD i PSL, a potem PO. Tak, jak w PRL, uprawiano „propagandę sukcesu”, zachwalając wszelkie mniej lub bardziej udane „reformy” i posunięcia władz. Ta postawa widoczna była zwłaszcza w ostatnich latach. Wtedy media chwaliły wprowadzane przez PO i PSL szkodliwe dla Polski prawa, przeciwne Dekalogowi, rodzinie i propagowały sprzeczną ze zdrowym rozsądkiem i nauką - postmarksistowską ideologię gender, jej przeciwników zwąc „homofobami”. W spadku po tym okresie, są media zwące się publicznymi, gdyż funkcjonują za pieniądze podatników oraz media prywatne, także żyjące ze środków publicznych w formie reklam państwowych instytucji. Związane i podległe w ten sposób dotychczasowej władzy, jeszcze po wyborach realizowały swoje cele propagandowe. Tak, jak wcześniej, milczały o sprawach związanych z aferami, w których zamieszani byli ludzie władzy. Nie relacjonowały też ważnych wydarzeń państwowych. Jedynie z mediów niezależnych można było dowiedzieć się o przebiegu wizyty Prezydenta RP w Estonii, Chinach, USA, czy Niemczech, albo o szczycie klimatycznym z udziałem najważniejszych polityków świata. Ostatnio media włączyły się w atak na demokratycznie wybrane władze, w audycjach dobierając „gadające głowy” tak, aby społeczeństwo uwierzyło w głoszone przez nich tezy o zamachu stanu itp. Częściej od Prezydenta RP w mediach „publicznych” goszczą ludzie opozycji, zwłaszcza szef jednej z partii, zachwalający ongiś „frankowe kredyty”, a teraz obnażający swój poziom, zwłaszcza z historii Polski kraju, który ponoć chce naprawiać. Media, śladem swych ideowych przywódców tak, jak w PRL działają w myśl hasła „Przykład, przyjaźń i pomoc ZSRR to przyczyny naszych zwycięstw”, zastępując ZSRR Niemcami. Dlatego wg nich ważne są wypowiedzi prasy, czy polityków niemieckich, w tym komisarzy UE. Że Niemcom nowa polityka Polski nie odpowiada, to jasne. Skończyło się poddawanie ich woli i dojenie Polski przez ich koncerny i banki. A jest krytyka sprowadzenia przez Niemcy miliona imigrantów i próby rozesłania ich do innych państw, w tym do Polski. Niemieckie media na rozkaz władzy atakują Polskę, przemilczając swe kłopoty, np. napady imigrantów w Kolonii. Bo tam działa nakaz, nie ma mediów wolnych, jak w Polsce. Biskup Mehring dał p. Schulzowi szanse przeproszenia Polski za jego kłamstwa. To jest zbędne - ten pan nie jest w stanie nikogo obrazić. Bo kimże on jest ? Przykładem, że tam, jak w PRL, politykiem może być każdy, niezależnie od wykształcenia. Liczy się tylko wierna służba nowej międzynarodówce postkomunistycznej i jej, wrogiej chrześcijaństwu, ideologii gender. Wacław Leszczyński |