Polskie mity

W świadomości ludzi pokutują różne mity, nie znajdujące potwierdzenia w rzeczywistości. Takim mitem jest twierdzenie, że „93% ludności Polski to katolicy”. Może 93% ludzi zostało ochrzczonych, ale do kościoła chodzi mniej jak 40%, a spośród biorących udział w wyborach, ok. 40% (w tym część praktykujących!) głosowało na partie programowo wrogie Kościołowi i Nauce Bożej, krzewiące ideologię gender, zmianę płci, seksedukację, małżeństwa partnerskie i wbrew św. Janowi Pawłowi II metodę in vitro i pigułki wczesnoporonne dla nastolatek.

Innym mitem jest twierdzenie, że „w Polsce nie było Quislingów”. A Bierut i jego ekipa ? Czym się różnili od Quislinga i jego ludzi? Tylko krajem, dla którego zdradzili swą ojczyznę.

Kolejny mit to, że „wszyscy Polacy byli zawsze patriotami, wiernymi swojej ojczyźnie”. Przeczą temu dziesiątki tysięcy konfidentów Gestapo i służb bezpieczeństwa PRL. Przeczy temu fakt 40% głosów oddanych na partie przeciwne patriotyzmowi, szkalujące Polaków jako antysemitów, sprowadzających w tym celu ludzi z zagranicy, ograniczające nauczanie historii i literatury polskiej, manipulujące opinią. A działanie przeciw swej ojczyźnie i służba innemu krajowi, to akty zdrady. W historii Polski było dużo przykładów zdrady i to nie tylko przez ciemnych ludzi, jak wielu konfidentów Gestapo i bezpieki (TW), ale osób z elit politycznych.

Różne są motywacje, różnych przypadków zdrady. Można pominąć wypadki zdradzenia kogoś, lub czegoś, w wyniku tortur fizycznych i psychicznych, o ile potem nie przechodziło się na stronę wroga. Jakimś wytłumaczeniem zdrady może być też ciężka sytuacja militarna, czy polityczna. Do takiej grupy zaliczyć można zdradę Krzysztofa Opalińskiego pod Ujściem i Janusza Radziwiłła w Kiejdanach, poddających się potędze szwedzkiej. Tu zaliczyć można też króla Stanisława Augusta po przystąpieniu do Konfederacji Targowickiej. Zdrajcami bez usprawiedliwienia byli ci, co w wyniku zdrady osiągali, lub liczyli na osiągniecie korzyści osobistych. Byli to - Hieronim Radziejowski, Adam Poniński, szmalcownicy oraz konfidenci służb niemieckich i komunistycznych. Nieznana jest motywacja zdrajców służących Gestapo i SB takich, jak Kalkstein, czy sędzia Widaj, wielu TW, mordercy bł. Jerzego Popiełuszki, księży Niedzielaka, Suchowolca, Zycha. Chęć zysku, nienawiść ? Inna grupa zdrajców to ci, którzy szukali pomocy za granicą, dla dokonania zmian ustrojowych (lub im zapobieżenia), zgodnie ze swymi poglądami. Do tej grupy zaliczają się targowiczanie i komuniści.

Twórcy Konfederacji Targowickiej sprzeciwiali się zmianom wprowadzanym przez Sejm Wielki (1788-92), a zwłaszcza zniesieniu liberum veto, dzięki któremu można było zrywać sejmy, gdy uchwalano ustawy sprzeczne z ich i cudzym interesem. Polska miała suwerenność ograniczoną przez, pod przymusem, ustanowienie w 1768 r., Katarzyny II „gwarantką praw kardynalnych”. Tą zależność odrzucił Sejm Wielki. Targowiczanie w walce z konstytucją 3-Majową odwołali się o pomoc do Carycy, nie uznając pozbawienia jej prawa „gwarancji”. Teoretycznie, były podstawy sprzeciwianiu się Konstytucji. Została ona przyjęta w trybie „zamachu stanu”, w przerwie oficjalnych obrad, gdy wielu posłów, zwłaszcza przeciwnych zmianom ustrojowych, było poza Warszawa. Jednak, jak wiadomo była dobrem, szansą na odbudowę państwa Polskiego. Jak się skończyła zdrada targowiczan, wiadomo. Ich ojczyzną nie była już Polska, ale kraj, dla którego ją zdradzili, szukając pomocy u obcych. Przekonał się o tym Szczęsny Potocki, którego Katarzyna II pouczyła „pana ojczyzna jest tutaj!”.

Podobna sprawa miała się z ekipą komunistów, namiestników Stalina w Polsce. Oni służyli mu, dokonując niesłychanych zbrodni i narzucając Polsce szkodliwy ustrój, jaki oni i ich patron uważali za najlepszy taki, jaki był w ZSRR. Istnieje podobieństwo tych zdrajców w tym, że Konfederację Targowicką zawiązano w Petersburgu, a PKWN w Moskwie.

Reasumując – szukanie u obcych potęg pomocy przeciwko własnej Ojczyźnie, podważając jej suwerenność, niezależnie od motywów, jest zawsze zdradą ! Wymienieni - nie sądzili, że historia ogłosi ich zdrajcami. Ale osąd historii jest obiektywny i bezkompromisowy. I jest konsekwencją postępowania. Warto znać historię ! W niej jest odpowiedź na wszystko !

Wacław Leszczyński