Menu |
Prawda, sumienie, praktykaWydawało by się, że po naukach Benedykta XVI, wypowiedzi Papieża Franciszka I i oświadczeniach Episkopatu Polski, czy ostatnio opinii Biskupa Pieronka, dla każdego jest jasne, że ideologia gender, jest antychrześcijańska, sprzeczna z nauką Bożą i prawem naturalnym, że jest szkodliwa, burzy rodzinę i porządek społeczny. Jednakże są w Polsce politycy, którzy tego nie dostrzegają, lub wiedzieć nie chcą i ustawowo narzucają zasady tej ideologii wszystkim Polakom. Nic sobie nie robią z przestróg i protestów Kościoła (oraz świeckich autorytetów), choć sami przedstawiają się, zwłaszcza w blasku kamer, jako wierzący i praktykujący katolicy. Twierdzą oni, że w swym życiu i działaniu wystarczy opierać się na własnym sumieniu tak, jak to głoszą zwolennicy „kościoła otwartego”, „postępowego”.Przedstawiciele tego „otwartego katolicyzmu”, w tym również niektórzy duchowni, obiecują dostosowanie Nauki Bożej do aktualnych wymagań ludzi. Według nich, postępowanie człowieka oparte ma być na ocenie jego własnego sumienia. Jeżeli jakiś postępek nie jest sprzeczny z sumieniem to nie jest on zły. A jeśli się uczyni nawet coś niewłaściwego, to Miłosierny Bóg wszystko przebaczy „automatycznie”, bez zaangażowania osobistego. Że taką interpretację przyjmują ci duchowni niemieccy, dla których dopuszczalna jest m.in. bigamia, to jest zrozumiałe. Dzięki temu nie można oskarżać Niemców za zbrodnie z czasów II Wojny Światowej. Bo np. taki Eichmann postępował zgodnie z własnym sumieniem, a Hess, komendant obozu w Auschwitz, jeżeli miał wyrzuty sumienia, to tylko takie, że w danym dniu zamordowano za mało Żydów. Taką linię rozumowania przyjęły również w Polsce niektóre organy wymiaru sprawiedliwości, tłumacząc udział w zbrojnym, bezprawnym wprowadzaniu sowieckiej okupacji w Polsce po 1945 r., „wyborem ideowym”. Faktem jest, że chrześcijaństwo jest staroświeckie, liczy 2000 lat, Ale ilekroć gdzieś odstąpi się od jego „staroświeckich” i „niemodnych” zasad w życiu publicznym, to dochodzi do strasznych zbrodni dokonywanych np. tak, jak to miało w ostatnim wieku, w imię ideologii wspomnianych ustrojów totalitarnych - nazizmu i komunizmu. I nie należy się łudzić, że podobne „unowocześnianie” zasad Nauki Bożej w wieku XXI, uchroni ludzkość od kolejnych kataklizmów. Bo słuchać głosu sumienia, bez przykrych następstw, można tylko wtedy, gdy to sumienie jest odpowiednio ukształtowane przez Naukę Bożą, podawaną przez Kościół, bo „…przecież Bóg jest większy od naszego serca…”, jak pisze św. Jan w I Liście. Historia ludzkości zna wiele prób „rewizji” tej Nauki, przez powstałe wskutek tego sekty…. Głosiciele poglądów o wyższości głosu sumienia nad nauką Kościoła mogą się znaleźć w podobnej sytuacji, jak nie wierzący w Boga ateiści, którzy po śmierci ogromnie się zdziwią, że Bóg jednak istnieje. Bo katolicy, popierający tych, co wprowadzają szkodliwe prawa, dowiedzą się, że oni są współodpowiedzialnymi za to wyrządzane zło. Podobnie jak Niemcy, którzy popierali antychrześcijańską ideologię Hitlera, demokratycznie wybierając jego i jego partię w wolnych wyborach. Oni zostali częściowo już na ziemi ukarani klęską ich państwa w II Wojnie Światowej. Pan Bóg jest Miłosierny, ale i Sprawiedliwy i zakazał zmieniać „ani o jotę!” swe nauczanie objawione Prorokom i Kościołowi. W najbliższym czasie okaże się, czy Polacy, czujący się katolikami, wyciągną wnioski z nauk św. Jana Pawła II. On został nam zesłany właśnie po to, byśmy nie dawali posłuchu utajonym wrogom Boga, stosującym różne podstępne metody, by oderwać ludzi od wiary. Czy wierni nauczaniu Jana Pawła II, posłuchamy głosu Kościoła Katolickiego i sprzeciwimy się rozprzestrzenianiu się zła ?… Wacław Leszczyński |