Anty-Polska i Anty-Kościół

Wrogowie Polski zawsze starali się przedstawić ją w złym świetle, posługując się kłamstwem i oszczerstwami. Już Wolter, na zamówienie carycy Katarzyny II, krytykował Polskę. Dymitr Iłowajski, w obowiązującym w zaborze rosyjskim podręczniku do historii, pochwalał rozbiory Polski. Obecnie też znalazł on swoich naśladowców. Niedawno, jakiś osobnik w polskojęzycznych mediach twierdził (z głupoty, chyba że nie jest Polakiem), że dzięki rozbiorom, Polska została „ucywilizowana”.

W hitlerowskich Niemczech wydawano podręczniki szkolne, gdzie pisano, że w Polsce niczego nie ma, tylko głód, nędza, bezrobocie i wyzysk. Po 1945 r. osobnicy mianowani przez sowieckich agentów historykami, w szkolnych podręcznikach PRL powtarzali tezy nazistowskiej propagandy (to według nich Hitler miał rację ?). Zohydzali też dzieje Polski, pisząc o nich, jako o paśmie klęsk, zdrad, błędów i korupcji. Jedna z nich, M. Turlejska (późniejsza „dysydentka”) w podręczniku dla klasy XI pisała, że AK współpracowała z Gestapo. Po 1989 r. rządzący Polską komuniści „dysydenci” oczerniali Polaków, jako antysemitów, współodpowiedzialnych za Holocaust. Polakom wmawiali, że winni się wstydzić swojej historii, którą przedstawiali w taki sposób, jak w PRL. Tak też, jak ich przodkowie, bohaterów walk o niepodległość nazywali „bandytami”. Ograniczali naukę historii w szkołach, tłumacząc młodzieży, że nie warto uczyć się „niepotrzebnych faktów”, bo można je znaleźć w Internecie.

Wrogowie Polski zdawali i zdają nadal sobie sprawę z tego, że Kościół Katolicki był i jest w Polsce instytucją, która „bardziej niż wszystkie inne przyczyniła się do zachowania polskiej tożsamości na przestrzeni wieków”. Dlatego, równocześnie z walką przeciw Polsce, prowadzona była walka z Kościołem w Polsce. Wolter miał za złe Polakom ich związek z religią, a opór stawiany wojskom rosyjskim przez Konfederację Barską uznał za fanatyzm religijny. Rosyjscy zaborcy więzili i zsyłali biskupów: K. Sołtyka, św. Z. Felińskiego, P. Rzewuskiego i kilkuset księży, nakładali na kapłanów podatki i kary indywidualne. Nie pozwalali na budowę nowych kościołów, zagrabili majątki kościelne. Likwidowali też klasztory, rzucając na nie oszczerstwa. Po likwidacji jednego z żeńskich klasztorów w Wilnie ogłosili, że w podziemiach klasztoru odkryto całe cmentarzysko noworodków. W tym samym czasie, Niemcy zwalczali Kościół w zaborze pruskim i więzili arcybiskupa M. Ledóchowskiego.

W okresie II Wojny Światowej, Niemcy zamordowali biskupów A. Nowowiejskiego M. Kozala, W. Gorala i L. Wetmańskiego. Rosjanie w Katyniu, Kozielsku, Miednoje i Charkowie zamordowali ok. 200 kapelanów wojskowych. Łącznie obaj okupanci zamordowali ponad 1000 kapłanów i więzili ok. 3000.

Po 1945 r. rządzący Polską agenci sowieccy powielali metody walki z Kościołem z czasów zaborów. Zagrabili majątki kościelne, kazali płacić czynsze za kościelne nieruchomości na Ziemiach Zachodnich, zakazywali budowy kościołów, likwidowali klasztory, a w jednym z zagrabionych klasztorów żeńskich „znaleźli” cmentarzysko noworodków tak, jak przed laty w Wilnie. Więzili Prymasa Polski i biskupów, a niektórych z nich torturowali (Cz. Kaczmarek, A. Baraniak) i mordowali księży (W. Gurgacz, Z. Kaczyński, R. Kotlarz, bł. J. Popiełuszko, S. Niedzielak, S. Suchowolec, S. Zych i wielu mniej znanych).

Po 1989 r. sytuacja nie uległa większej zmianie. Straszono „dyktaturą czarnych”, oskarżano księży o pedofilię i chęć zysku. Do walki z Polską i Kościołem zatrudniono ludzi, których zleceniodawcy mianowali „artystami” i „elitą intelektualną”. Pisali oni książki i kręcili filmy przedstawiające kłamliwie walkę Polaków o niepodległość. Dokonywali tego począwszy (jeszcze w PRL) od znaków symbolicznych takich, jak walenie szablą po czołgu, czy śmierć Akowca na śmietniku, do obrzydliwych pomówień w takich filmach jak „Pokłosie”, „Ida”, „Ciało”, „Tajemnica Westerplatte”, „Kamienie na szaniec” i inne. To, że pewne z nich mają walory artystyczne, nic nie znaczy, bo taką wartość miały też filmy Leni Riefenstahl, „aktorki Hitlera”. W walce z Kościołem jego wrogowie posługują się plugawymi bluźnierstwami w teatrze („Klątwa”), czy przez „wyjców”. Pacykarza bez talentu zauważono dopiero wtedy, gdy powiesił genitalia na krzyżu, co jego zleceniodawcy i sądy uznali za „dzieło artystyczne”. Obecnie na ekrany kin wchodzi nowe „dzieło” tego typu - „Kler”, w którym jego twórcy, zapewne swe własne cechy: chciwość i zboczenia seksualne, przypisują kapłanom katolickim. „Tfurcy” takich dzieł i występujący w nich aktorzy dają dowód na to, że nie są żadną „elitą”, tylko płatnymi najmitami o niskim poziomie intelektualnym, którzy dla pieniędzy (niezależnie od ich pochodzenia) podejmą się każdego świństwa. I im i ich zleceniodawcom wrogie jest hasło „Bóg, Honor i Ojczyzna”, bo Boga znać nie chcą, Ojczyzny nie mają, a z Honorem podobnie, jak z moralnością, „nie mieli nic do czynienia”.

Wacław Leszczyński