Menu |
Arcybiskup Antoni Baraniak Niezłomny świadek wiary i obrońca KościołaAnna StankowskaArcybiskup Antoni Baraniak Niezłomny świadek wiary i obrońca Kościoła 1904 – 1977 W sierpniu roku 2012 przypada trzydziesta piąta rocznica śmierci arcybiskupa Antoniego Baraniaka – niezłomnego świadka wiary i obrońcy Kościoła, w tym szczególnie Kościoła Polskiego. Kardynał Karol Wojtyła odwiedzając szóstego sierpnia 1977 roku w poznańskim szpitalu śmiertelnie chorego współbrata powiedział: „Kościół w Polsce nigdy księdzu arcybiskupowi nie zapomni, że go bronił w najtrudniejszych czasach”. Antoni Baraniak urodził się pierwszego stycznia 1904 roku w Wielkopolsce, w Sebastianowie, w parafii Mchy. Tam też otrzymał staranne wychowanie religijne i ukończył szkołę powszechną. Następnie, w roku 1917 rozpoczął naukę w salezjańskim gimnazjum w Oświęcimiu. W 1920 roku wstąpił do nowicjatu Towarzystwa Salezjańskiego w Kleczy Dolnej, aby w 1921 roku złożyć pierwszą profesję zakonną, następnie w 1925 roku śluby wieczyste. W Krakowie rozpoczął studia filozoficzne, potem w Rzymie na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim i Uniwersytecie Apolinaris kontynuował studia teologiczne i prawnicze, zakończone dwoma doktoratami. W 1930 roku przyjął święcenia kapłańskie w Krakowie z rąk księdza arcybiskupa Adama Stefana Sapiehy. Rodzinne wychowanie religijne, duchowość salezjańska promująca odpowiedzialność za siebie i drugich, staranne wykształcenie owocowały obficie w życiu księdza arcybiskupa. Prowadził on życie bardzo pracowite i niezwykle skromne, w cieniu dwóch wielkich postaci, kardynała Augusta Hlonda (w latach 1933-1948) i kardynała Stefana Wyszyńskiego (w latach 1948-1957). Młody kapłan podjął pracę, która była służbą Bogu i Kościołowi. Była służbą pokorną a zarazem twórczą. Życie arcybiskupa było ciche zarazem heroiczne, aż do męczeństwa w obronie Kościoła Polskiego i jego Prymasów. Prymas Polski August Kardynał Hlond, salezjanin, poznał w Rzymie swojego współbrata w profesji zakonnej. We wrześniu 1933 roku powołał księdza Antoniego Baraniaka na stanowisko osobistego sekretarza. Od tego czasu datuje się ścisła współpraca tych dwóch postaci – wielkiej indywidualności w Kościele Polskim, kardynała Augusta Hlonda i jego sekretarza. Ten ostatni, z oddaniem uczestniczył we wszystkich inicjatywach Księdza Prymasa, najpierw w latach 1933-1939, potem podczas wojennej tułaczki, w latach 1939-1945. Po aresztowaniu Prymasa przez gestapo (03.02.1944) ksiądz Baraniak samotnie kontynuował pracę konspiracyjną poza granicami Ojczyzny. W lipcu 1945 roku powrócił wraz z Kardynałem do Polski i towarzyszył mu, jako sekretarz i kapelan aż do jego śmierci w roku 1948, najpierw w Poznaniu, potem w Warszawie. Z woli umierającego Kardynała przekazał do Stolicy Apostolskiej sugestię dotyczącą następcy Prymasa Polski, w osobie biskupa lubelskiego Stefana Wyszyńskiego. Kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Polski powiedział podczas uroczystości pogrzebowych arcybiskupa Baraniaka (18.08.1977): Ksiądz Antoni Baraniak pracował przy Prymasie Hlondzie, pracował i przy mnie, bo odziedziczyłem go w błogosławionym spadku po moim poprzedniku. Uszanowałem ten spadek. Radowałem się, że ksiądz Antoni okazał się dla mnie bliskim i wiernym współpracownikiem …… Był człowiekiem dyskretnym, raczej milczącym, w swej pracy precyzyjnym. Widzieliśmy to przez długie lata podczas pracy księdza Antoniego Baraniaka w Sekretariacie Prymasa Polski.”. W roku 1951 ksiądz Baraniak, w wieku 47 lat, został mianowany przez papieża Piusa XII biskupem pomocniczym gnieźnieńskim. Dalej ze spokojem prowadził zlecone sobie sprawy Kościoła, kierując Sekretariatem Prymasa Polski. W okresie powojennym sytuacja Kościoła w Ojczyźnie była trudna. Trwała walka o dusze Polaków. Mimo zawartego w kwietniu 1950 roku „Porozumienia miedzy rządem a Episkopatem” sytuacja wciąż się pogarszała. W nocy z 25 na 26 września 1953 roku Prymas Polski Stefan Wyszyński i biskup Antoni Baraniak zostali aresztowani przez władze komunistyczne i oddzielnie wywiezieni z domu Arcybiskupów Warszawskich przy ulicy Miodowej. Przez długi czas nie wiedzieli nic o swoich losach. Biskup Antoni Baraniak był przetrzymywany przez okres trzech lat; najpierw w wiezieniu mokotowskim na ul. Rakowieckiej (od września 1953 do grudnia 1955 roku), potem internowany, izolowany i nadzorowany w domu salezjańskim w Marszałkach (od grudnia 1955 do marca 1956 roku), a następnie uzyskał zezwolenie na wyjazd do Krynicy, do sióstr Elżbietanek w celach leczniczych. Tam przebywał pod ścisłym nadzorem od marca do października 1956 roku. Arcybiskup Stanisław Gądecki w słowie wstępnym do monografii biskupa Marka Jędraszaka napisał: „Władze zamierzały wykorzystać osobę biskupa Baraniaka do publicznego skompromitowania prymasów Hlonda i Wyszyńskiego. Uciekając się do tortur i poniżania, usiłowano wydobyć z niego zeznania obciążające aresztowanego Prymasa Polski. On jednak, mimo doznanych cierpień, nie dał się złamać i nie podpisał żadnego dokumentu”…… „W czasie wiezienia biskupa Baraniaka decydowały się przyszłe losy Kościoła Katolickiego w Polsce. Gdyby obciążył księdza prymasa i gdyby ksiądz prymas został skazany i stącony, nie tylko Kościół Katolicki, ale całe chrześcijaństwo w Polsce zostałoby totalnie zinstrumentalizowane i podporządkowane jego zapamiętałym wrogom”. W katedrze poznańskiej Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński powiedział nad trumną arcybiskupa Antoniego: „Chowamy dzisiaj męczennika polskiej racji stanu” ….. „Uwięziony biskup Baraniak był dla mnie niejako osłoną. Na niego bowiem spadły główne oskarżenia i zarzuty, podczas gdy mnie w moim odosobnieniu przez trzy lata oszczędzano. Nie oszczędzano natomiast biskupa Antoniego. Wrócił na Miodową w 1956 roku tak wyniszczony, że już nigdy nie odbudował swej egzystencji psychofizycznej …… O tym co wycierpiał nie mówił, można się było tylko dowiedzieć od współwięźniów…… Domyślałem się, że mój względny spokój w wiezieniu zawdzięczam jemu, bo on wziął na siebie jak gdyby ciężar całej odpowiedzialności Prymasa Polski. To stworzyło miedzy nami niezwykle silna więź. Wyraża się ona z mojej strony w głębokim szacunku dla tego człowieka, a zarazem w serdecznej wdzięczności wobec Boga, ze dał mu tak wielka moc, iż mogłem się na nim oprzeć”. Biskup Antoni Baraniak był człowiekiem niezłomnym. W wiezieniu uczynił postanowienie, ze nigdy nie będzie świadczył przeciwko Księdzu Prymasowi i że jest gotów oddać swe życie za sprawę Kościoła. Czerpał siły z modlitwy, w celi odprawiał rekolekcje razem z innymi więźniami, klęczał i modlił się na ich oczach. Niezłomność była charakterystyczna dla postawy biskupa i to nie tylko podczas uwięzienia, ale również w czasach późniejszych. Zarówno w Sekretariacie Prymasa Polski, jak też na poznańskiej stolicy biskupiej, borykając się z licznymi restrykcjami ze strony władzy ludowej ostro i zdecydowanie bronił Kościoła. Po uwolnieniu z więzienia w październiku 1956 roku, biskup Antoni Baraniak był nadal kierownikiem Sekretariatu Prymasa, aż do nominacji na arcybiskupa poznańskiego 30 maja 1957 roku. Ówczesne władze zgodziły się na te nominację, licząc że bardzo schorowany biskup nie będzie długo żył. Tymczasem Bóg sprawił, że arcybiskup Antoni Baraniak przewodził Archidiecezji Poznańskiej przez dwadzieścia lat i bardzo wiele dla niej dokonał. Kochał Poznań i dbał o należne mu miejsce, przede wszystkim ze względu na jego początki, rolę w dziejach Polski, ale i na współczesne znaczenie. Odbudował zniszczoną w czasie wojny katedrę poznańską – matkę kościołów w Polsce. Troszczył się o powstawanie nowych parafii i budowę dla nich świątyń. Z salezjańską troską otaczał opieką dzieci i młodzież. Zainicjował osiem procesów beatyfikacyjnych. Brał udział w obradach Soboru Watykańskiego II. W kwietniu 1966 roku zorganizował uroczystości milenijne, gromadzące Episkopat Polski i tłumy wiernych. Dwa lata później przewodniczył uroczystościom poświęconym Tysiącleciu Biskupstwa Poznańskiego. Przytoczę słowa życzeń Ojca Świętego Pawła VI, skierowane 20 czerwca 1976 roku do metropolity poznańskiego z okazji 25-lecia jego biskupstwa: „Przed laty, ustanowiony arcypasterzem, wróciłeś do domu, do Archidiecezji Poznańskiej. Jako arcybiskup pracujesz w niej zbawiennie od dwudziestu lat. Stamtąd, z najstarszej biskupiej stolicy w całej Polsce, oglądasz bogate żniwo duchowych owoców swojego apostolatu ku chwale Kościoła i dobra Narodu. My sami czujemy się bardzo podniesieni na duchu, ilekroć wspominamy, Czcigodny Bracie, ile Ty wycierpiałeś za wiarę, którą wyznajesz, za Kościół, który kochasz, za Ojczyznę, którą szanujesz! Jaką wiernością darzysz nieustannie Zastępcę Chrystusa i Stolicę Apostolską! Ile wreszcie i z jaką gorliwością podejmujesz starań, aby – mimo ogromnych trudności – umacniać, budować, odnawiać Archidiecezję Poznańską”. Ojciec Święty Jan Paweł II, 20 czerwca 1983 roku, w Poznaniu na Łęgach Dębińskich wspominał: „Przybywałem do Poznania po wielokroć, zwłaszcza w okresie pasterzowania Metropolity Poznańskiego śp. Antoniego Baraniaka, którego pasterskie męstwo, wielką pokorę i Bogu znane zasługi otaczamy zawsze głęboką czcią”. Słowa te spotkały się z długotrwałymi oklaskami milionowej rzeszy wdzięcznych Polaków, w tym Wielkopolan, którym arcybiskup posługiwał pasterzując przez ostatnie 20 lat swego życia (1957-1977). Ksiądz arcybiskup Antoni Baraniak zmarł w poznańskim szpitalu w dniu 13 sierpnia 1977 roku. W swoim duchowym testamencie napisanym na początku swej śmiertelnej choroby (11.09.1976) wskazywał na ewangeliczne orędzie jedności, wierności i miłości: „Myślami biegnę ku Braciom moim w Episkopacie. Dziękuję im wszystkim i każdemu z osobna za dobroć i życzliwość, za wszelkie przejawy pamięci, zwłaszcza w czasie choroby. Modlę się i swoje cierpienia ofiaruję za Kościół w Ojczyźnie, aby pod przewodem Pasterzy, zjednoczonych wokół osoby Księdza Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski, i Księdza Kardynała Karola Wojtyły, zdążał bezpiecznie po drodze zbawienia, ku Życiu, ku Prawdzie, i Sprawiedliwości, ku Pokojowi i Miłości”. Przesłanie do wiernych kończył słowami: „Żegnając się przypominam Wam to, co jest najważniejsze w życiu: Pamiętajcie, jest Bóg Dobry i Miłosierny! Miłujcie Go! Nie zaniedbujcie modlitwy! Kochajcie Chrystusa! Kochajcie Maryję Wszechpotężną Wspomożycielkę naszą u Boga! Kochajcie Kościół! …. Do zobaczenia w Domu Ojca”. Źródła: Bp. Marek Jędraszewski: Teczki na Baraniaka. Tom I. Świadek, Tom II. Kalendarium działań SB. Poznań 2009 Stanisław Gądecki, Arcybiskup Metropolita Poznański: Słowo wstępne do publikacji Teczki na Baraniaka Stefan Wyszyński: Zapiski więzienne. Paryż 1982 |