Menu |
Sługa Boży August Kardynał Hlond Prymas Polski w latach 1926-1948Sługa Boży August Kardynał HlondPrymas Polski w latach 1926-1948 Zaduma nad postacią Augusta Kardynała Hlonda, Prymasa Polski w latach 1926-1948, zwanego Herodem Królestwa Polskiego, Księciem Kościoła Świętego, a także Hetmanem Narodu Polskiego. Sługa Boży, August Kardynał Hlond był dla naszej Ojczyzny mężem opatrznościowym na ciężkie czasy; lata przedwojenne, scalające naród po długim okresie zaborów, okrutne lata drugiej wojny światowej i lata bezpośrednio powojenne z narzuconą władzą ludowo-socjalistyczną. Sługa Boży Stefan Kardynał Wyszyński mówił o swoim poprzedniku na stolicy prymasowskiej: „umiał czasom trudnym dać Znak Nadziei”. Z tej nadziei czerpał naród polski i dalej może korzystać. August Hlond był mężem wiary, czynu i modlitwy, zawierzenia i ufności w Boże Miłosierdzie i Bożą Opatrzność. W chwilach trudnych powtarzał: „A od czego jest Pan Bóg”. Był to mąż stanu, którego wielkość wynikała z realizacji Dobrej Nowiny dla całej rodziny ludzkiej, a szczególnie, w porządku miłości dla Polski. Mówił: „należy wyrobić w sobie najczystsze człowieczeństwo, bo jesteśmy Bogu podobni i chcemy być świętymi chrześcijanami”. Źródłem wiary Augusta Hlonda była na pewno Łaska Boga w Trójcy Świętej Jedynego, opieka Maryi i całkowite Jej zawierzenie, zarówno spraw osobistych, jak i narodu, którego był pasterzem, troskliwym ojcem i opiekunem. Jakże jednak ważna była Jego praca formacyjna i środowisko w którym wzrastał, najpierw rodzina, potem formacja zakonna. August Hlond urodził się 5 lipca 1881 roku w Mysłowicach na Górnym Śląsku, jako syn dróżnika kolejowego Jana i Marii z domu Imiela, rodziców dwanaściorga dzieci, z których czterech synów wstąpiło do Zgromadzenia Salezjańskiego. Urodził się gdy Polska była rozdarta przez trzech zaborców, a Śląsk był częścią państwa pruskiego. Wzrastał w atmosferze pracy, modlitwy i sumiennego wypełniania swoich obowiązków. Atmosferę domu rodzinnego najlepiej oddaje wzruszający list Sługi Bożego do swojej matki, bezpośrednio po otrzymaniu nominacji kardynalskiej. „Droga Mamo! Ojciec św. raczył mnie w łaskawości swojej zamianować dzisiaj Kardynałem św. Kościoła Rzymskiego. W głębokim wzruszeniu zwracam się w tej chwili sercem i myślą ku Tobie, droga Mamo i pierwszy list do Ciebie kreślę. Bo, kiedy rozważam dziwne drogi, którymi mnie Opatrzność prowadziła, zawsze mi przed oczyma duszy staje Twój obraz. Tyś umiejętniej od wielu uczonych pedagogów założyła w duszach swych dzieci mocny fundament życiowy, oparty silnie o wiarę i prawo Boże. Ponieważ sama szczerze modlić się umiałaś, wyuczyłaś nas łatwo i dobrze pacierza, z którego po dziś dzień czerpię moc i ufność w Bogu. Otwarłaś szeroko przed nami drogę do szczęścia, boś nas wychowała nie do pieszczot i wygód, lecz do hartu i pracy, i nauczyłaś nas kochać obowiązek, a powinność spełniać poważnie i ochoczo. Toteż nie gdzie indziej, jak w szlachetności i dostojeństwie Twego prostego, a Bogu oddanego serca jest początek owej drogi, którą mnie Łaska Boża prowadzi, a która zawiodła mnie do tego, co się potocznie nazywa godnościami, a co w naszym rodzinnym rozumieniu jest zwiększonym obowiązkiem pracy i poświęcenia. Więc w tym dniu, w którym Ojciec św., nasz cichy i skromny dom śląski okrywa takim blaskiem łaski, czule Ci za to dziękuję, żeś mi była dobrą matką i polecam się Twoim modlitwom, bym się swą pracą mógł przysłużyć chwale Bożej, pomyślności św. Kościoła i szczęścia Narodu. Te same uczucia składam w duchu na grobie naszego Ojca, którego ofiarnym i mężnym duchem nieraz się krzepię i kieruję. Z wdzięcznością i czcią całuję Twoje ręce i proszę o błogosławieństwo na drogę mych obowiązków. Twój August, Kardynał Poznań 20.06.1927. Patriotyzm rodziców, podtrzymywany przez ojca wspomnieniami udziału dziadka w powstańczych zrywach narodu polskiego nie pozwolił młodemu Augustowi i jego rodzeństwu zapomnieć o „świętej miłości ukochanej Ojczyzny”. W tym czasie rodzice polscy, zatroskani o możliwość wynarodowienia ich dzieci przez zaborców, wysyłali co odważniejszych synów, przez zieloną granicę do Turynu. Tam w placówkach szkół salezjańskich, młodzi chłopcy otrzymywali formację duchową i intelektualną. Szkoły te jednoczyły synów polskich z trzech zaborów, pielęgnując ich miłość do Ojczyzny, jej tożsamości i kultury. W 1893 roku dwunastoletni August wraz ze starszym o dwa lata bratem Ignacym jadą do zakładów salezjańskich, najpierw w Valsalice, potem Liombriasco, gdzie kończą gimnazjum. W1897 roku szesnastoletni August składa śluby zakonne w Zgromadzeniu Salezjańskim i zostaje wysłany na studia filozoficzne do Rzymu, uzyskując w 1900 roku doktorat z filozofii na Uniwersytecie Gregoriańskim. We wrześniu 1900 roku August wraca do Ojczyzny i rozpoczyna pracę w Oświęcimiu, pierwszym na terenie Polski zakładzie salezjańskim. Pracuje jako asystent, nauczyciel i wychowawca młodzieży oraz inicjator ich życia kulturalnego, a także, jako sekretarz księdza Emanuela Monassero, dyrektora Zakładu. Mimo ogromu obowiązków, w 1904 roku nostryfikuje we Lwowie maturę włoską, równocześnie przygotowuje się do kapłaństwa, dojeżdżając na wykłady do Krakowa a także studiując indywidualnie teologię pod kierunkiem swego przełożonego księdza Emanuela Monassero. Dwudziestego trzeciego września 1905 roku, kleryk August Hlond, a równocześnie szanowany i kochany pedagog i wychowawca młodzieży, otrzymuje święcenia kapłańskie z rąk biskupa Anatola Nowaka, w kościele Sióstr Wizytek w Krakowie. Po święceniach kapłańskich i pięcioletniej pracy w Oświęcimiu zostaje skierowany przez przełożonych do Schroniska im. księcia Lubomirskiego w Krakowie, przeznaczonego dla chłopców uczących się zawodu. Tam z oddaniem posługuje jako kapelan, jednocześnie studiując filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zarówno pracę, jak i studia posłusznie przerywa zostając przełożonym nowej placówki salezjańskiej w Przemyślu (rok 1907). Wśród wielu przeciwności, szczególnie lokalnej lewicy, pracuje wytrwale, ale ponad siły, podupadając na zdrowiu. Pogarszający się wzrok sprawia, iż ksiądz biskup Józef Sebastian Pelczar uzyskuje dla młodego i energicznego dyrektora dyspensę zamieniającą odmawianie brewiarza na różaniec. Po dwóch latach, w roku 1909, ksiądz August Hlond obejmuje stanowisko dyrektora Zakładu Salezjańskiego w Wiedniu. Zostawia w Przemyślu ojczyste środowisko, w które włożył wiele pracy i rozumu ale przede wszystkim serce. Ksiądz Hlond przenoszony wielokrotnie na nowe, trudne placówki nie buntuje się, przyjmując w duchu zakonnego posłuszeństwa, iż taka jest wola Opatrzności, Zakonu i Kościoła. W czasie trzynastoletniego pobytu w Wiedniu (lata 1909-1922), organizuje od podstaw działalność Zakładu Salezjańskiego, zabiega o zatwierdzenie Zgromadzenia Salezjańskiego na terenie Monarchii Austro-Węgierskiej, ponadto znajduje czas na pracę społeczną i roztacza opiekę nad polska wspólnotą w Wiedniu. Ksiądz Hlond niezmordowanie umacnia dzieło księdza Jana Bosco najpierw jako dyrektor, a później od roku 1919, przez trzy lata jako pierwszy inspektor prowincji austriaco-wegiersko-niemieckiej. W Wiedniu dochodzi też do historycznego spotkania księdza Hlonda z nuncjuszem papieskim w Warszawie, księdzem kardynałem Achille Ratti, późniejszym papieżem Piusem XI. W 1922 roku Ojciec Święty Pius XI doceniając zdolności, pracowitość, takt osobisty, znajomość człowieka z jego problemami, powierza księdzu Augustowi Hlondowi pasterskie posługiwanie w Administraturze Apostolskiej Górnego Śląska. Sługa Boży August Kardynał Hlond ze łzami w oczach, żegna się z pracą w Zgromadzeniu Salezjańskim, zostając salezjaninem na zawsze, rozpoczyna pracę dla Kościoła w Polsce. W liście do księdza Adama Cieślara ksiądz Hlond z melancholią wspomina „Wierzyć mi się nie chce, że to już pół wieku, jak w ręce następcy Założyciela składałem śluby. Niestety wykoleiłem się. Po 25 latach szczęścia zakonnego rozpoczęło się tłuczenie po świecie w nieswojej roli hierarchy. Mało pociechy miało ze mnie Zgromadzenie, a czy będzie jakaś korzyść z robót pasterskich?”. Salezjanin o duchowości św. Jana Bosko, skromny i wytrwały pracownik Winnicy Pańskiej, podejmuje w imię zakonnego posłuszeństwa, pracę pasterską dla Ojczyzny, z drżeniem pokory, ale i z wielką ufnością w moc Bożej Łaski. Syn prastarej piastowskiej dzielnicy śląskiej, która mimo wieloletniego oderwania od ojczyzny, jest wierna Bogu i Polsce. „Uważał się zawsze, całą duszą za Polaka, związanego z dziejami i losami narodu” – to słowa Prymasa Tysiąclecia Stefana Kardynała Wyszyńskiego o wielkim „Synu Ziemi Śląskiej”, można by rzec „sztygarze Bożej kopalni”. Formacja rodzinna i zakonna, miłość Boga i drugiego człowieka, wrodzona inteligencja, niesamowita pracowitość, prostota i skromność, szacunek dla ludzi i łatwość nawiązywania kontaktu, zdolności dyplomatyczne i organizacyjne sprawiły, że Sługa Boży August Hlond służył całym swym życiem Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie, służył bardzo owocnie. W latach 1922-1926 ksiądz August Hlond organizuje zręby Administracji Apostolskiej Górnego Śląska, zalążka przyszłej diecezji katowickiej, której w grudniu 1925 roku zostaje pierwszym biskupem. Ksiądz Administrator rozwiązuje konflikty i wzajemne urazy ludności Śląska w duchu katolickim. Jest pasterzem dla wszystkich warstw społecznych i stanów, bez względu na narodowość. Jego odpowiedzią na zepsucie moralne, będące między innymi spuścizną pierwszej wojny światowej, jest program powrotu do Chrystusa, prawa moralnego i prawdy o człowieku i Bogu. Ugruntowanie wiary rozpoczyna od katechezy rodziny, rozbudzenia jej świadomości chrześcijańskiej i narodowej. Powołuje tygodnik diecezjalny „Gość Niedzielny”, który ma wnosić w śląskie domy światło i pokój Chrystusowy. Szczególna troską otacza młodzież promując Stowarzyszenie Młodzieży Katolickiej i Kongregacje Mariańskie, oraz mężczyzn, dla których powołuje Ligę Katolicką. Jest przekonany, iż głęboko religijny mąż i ojciec jest najlepszym stróżem wiary w swej rodzinie. U początku swego duszpasterskiego posługiwania ksiądz August Hlond poświecił Administrację Apostolską Sercu Jezusowemu oraz oddał siebie i cały Śląsk w opiekę Matki Bożej Piekarskiej (II Śląski Zjazd Katolicki, wrzesień 1923). Dzień konsekracji biskupiej księdza Hlonda (3.01.1926) stał się manifestacją religijną, wyrażającą łączność Śląska z Polską. Nowa diecezja katowicka nie cieszyła się długo swoim pierwszy biskupem. Po śmierci kardynała Edmunda Dalbora, Prymasa Polski, Ojciec święty Pius XI, mianował 24 czerwca 1926 roku księdza biskupa Augusta Hlonda, arcybiskupem gnieźnieńskim i poznańskim, Prymasem Polski. Szóstego października 1926 roku, na Zamku Królewskim w Warszawie biskup August Hlond składa przysięgę na ręce prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego, a dziesiątego października odbywa ingres do katedry gnieźnieńskiej, siedemnastego października do katedry poznańskiej. Uroczyście oraz dostojnie witano nowego Prymasa zarówno w Gnieźnie, jak i w Poznaniu podkreślając, „iż pochodzi z piastowskiego ludu śląskiego, który rzucony na pastwę germanizmu nie stracił ani wiary, ani narodowości” (to słowa powitalne księdza biskupa Antoniego Laubitza). Sługa Boży August Hlond już jako Prymas Polski, błogosławiąc cały naród wskazał, iż odrodzenie narodu, rozdartego sporami politycznymi musi się dokonać w oparciu o Chrystusa, przez posługę Kościoła, przy współpracy duchowieństwa i laikatu. Mówił „Musimy łączyć się we wspólnym wysiłku, aby naród polski odrodził się w swej duszy i w sercu, a wiara święta zjednoczyła Polaków w naród wielki i potężny”. Miesiąc po objęciu prymasowskiego posługiwania August Hlond wygłosił na VII Zjeździe Katolików w Poznaniu programowe przemówienie „Kryzys duszy polskiej”. Orędzie kończył wskazaniami: wyzwolenia się z pęt laicyzmu, jedności i zgody na gruncie kościelnym, ufnej i zgodnej pracy dla Boga i Ojczyzny, bez względu na poglądy i przynależność partyjną. Orędzie Prymasa Polski obudziło w polskim społeczeństwie świadomość konieczności wyznawania swej wiary czynem, i to nie tylko w życiu rodzinnym, ale i w życiu społecznym. Dnia 20 czerwca 1927 roku ksiądz arcybiskup August Hlond otrzymuje godność kardynała, a dziewięć dni później, zgodnie z przedrozbiorową tradycją prezydent Ignacy Mościcki nakłada biret kardynalski na głowę Prymasa, przy udziale Episkopatu, przedstawicieli rządu, Sejmu i Senatu. Podniosłą uroczystość w Kaplicy Saskiej na Zamku Królewskim w Warszawie kończył śpiew „Te Deum” i „Boże coś Polskę”. Prymas Polski August Kardynał Hlond był pasterzem narodu w latach 1926-1948, to znaczy w latach porozbiorowych, latach straszliwej drugiej wojny światowej i krótko w latach powojennych. Jakże słusznie nazywany był Hetmanem Narodu Polskiego. August Hlond był pasterzem, który zabiegał, aby oddać Polskę Chrystusowi. Czynił to poprzez swoje świadectwo wiary, liczne listy pasterskie, homilie oraz czyny inspirujące społeczeństwo katolickie do podjęcia odpowiedzialności za Ojczyznę. Odrodzenie narodu w Chrystusie, ksiądz Prymas August Hlond starał się realizować poprzez rozszerzenie kultu Eucharystii, organizując i uczestnicząc w licznych Kongresach Eucharystycznych, miedzy innymi w Inowrocławiu (1927), Lwowie (1928), Poznaniu (1930), Kongresie Tomistycznym w Poznaniu (1934) i Kongresie Chrystusa Króla, również w Poznaniu (1937). W Inowrocławiu wskazuje „Bez życia Eucharystycznego nie ma życia katolickiego. Eucharystia musi stać się słońcem i sercem naszego życia religijnego. Odrodzenie narodu dokona się przez odrodzenie wielu serc”. Sługa Boży August Hlond odznaczał się szczerym i głębokim nabożeństwem dla Matki Bożej. Mówił „Cóż by to był za Prymas Polski, który by nam nie mówił o Maryi, nie zachęcał do odmawiania koronki ku Jej czci”. Z uczuciem synowskiej miłości pielgrzymował do Jej świętych miejsc, koronował Jej cudowne obrazy w Piekarach Śląskich (1925), Wilnie (1927), Gostyniu (1928), Borku (1931), Rzymie (1934), Jazłowcu (1939). Ósmego września 1946 roku w Częstochowie ofiarował naród polski Niepokalanemu Sercu Matki Bożej. W owym pamiętnym dniu milion Polaków złożyło u stóp Czarnej Madonny swoje polskie serca. Ksiądz Prymas Hlond przemawiając do rodaków w Lourdes w roku 1940, wskazał na Matkę Bożą jako jedyną ucieczkę uciemiężonego narodu. Dwudziestego drugiego października 1948 roku, tuż przed swoja śmiercią nawoływał „Walczcie i pracujcie pod opieką Maryi. Nie rozpaczajcie, nie opuszczajcie rąk, trwajcie wiernie. Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Matki Najświętszej – Zwycięstwo przyjdzie przez Maryję”! Prymas Tysiąclecia, Stefan Kardynał Wyszyński mówił: „Żywa wiara w potęgę Matki Najświętszej była zobowiązująca dla mnie, Jego następcy. Widzenie prorocze umierającego Prymasa Hlonda dokonuje się, mimo tylu lat walki mocarzy ciemności z Kościołem w Polsce”. Sługa Boży August Kardynał Hlond był pasterzem wszystkich stanów: duchowieństwa i świeckich, młodzieży, robotników, rolników i inteligencji, ubogich i bezdomnych, Polaków w Ojczyźnie i na emigracji. Był organizatoremruchów społecznych i wielkim propagatorem kultury. Działalność księdza Prymasa Hlonda wyprzedziła na wiele lat wskazania Soboru Watykańskiego, można powiedzieć, że był jego prekursorem. Prymas Polski August Hlond niejednokrotnie wskazywał, iż duchowieństwo winno pogłębiać swoje życie wewnętrzne, duchowość chrześcijańską i kapłańską. Zachęcał do coraz większej gorliwości kapłańskiej. Popierał ascetyczne stowarzyszenie kapłanów „Unia Apostolska Kapłanów” i związek kapłanów „Unitas”, których głównym zadaniem było wypracowanie u kapłanów ducha modlitwy i przygotowanie do duszpasterskiej posługi w warunkach w jakich się znajdują. Serce Prymasa było bardzo uwrażliwione na potrzeby Polaków żyjących na emigracji. Ze wszystkich stron świata emigracja wołała o polskiego kapłana, który uczyłby ich dzieci modlitwy w ojczystym języku i podtrzymywał w ich sercach żar polskości. Odpowiadając na te potrzeby Sługa Boży August Hlond erygował w 1929 roku w Gnieźnie, a w 1936 roku w Poznaniu Seminarium Zagraniczne, przygotowujące kapłanów do pracy misyjnej wśród polskich wychodźców. W 1932 roku, za aprobatą a nawet przynagleniem Ojca Świętego Piusa XI ksiądz Prymas zakłada zgromadzenie zakonne Towarzystwo Chrystusowe dla potrzeb polonii. Organizatorem zgromadzenia zostaje mianowany Sługa Boży ksiądz Ignacy Posadzy. Szesnastego października 1933 roku Ksiądz Założyciel przyjmuje od księdza Ignacego Posadzego i pierwszych nowicjuszy śluby zakonne. Od tego czasu Zgromadzenie rozpoczyna pracę w służbie Kościołowi i polskiej rzeszy wychodźczej, a po drugiej wojnie światowej także w Polsce, szczególnie na ziemiach zachodnich wśród ludności napływającej z kresów wschodnich. Prymas Hlond szczególna troską otaczał świeckich, dbał o ich formację duchową, aby świadomi swego powołania napełniali życie społeczne katolickimi wartościami moralnymi. Inspirował działania świeckich łącząc ich organizacyjnie w Akcji Katolickiej. Stowarzyszenie to mobilizowało wewnętrzne siły narodu, pogłębiało jego życie religijne, broniło społeczeństwo przed laicyzacją, zarówno w latach przed drugą wojną światową, jak i w okrutnych latach zawieruchy wojennej i dalej w latach komunistycznego zniewalania. Akcja Katolicka zbierająca w czterech filarach - mężczyzn, kobiety, młodzież żeńską i męską służyła odrodzeniu polskiej rodziny. W swoim programowym liście pasterskim „O chrześcijańskie zasady życia państwowego” (1932) Prymas piętnował egoizm męża i egoizm niewiasty, nowoczesny egoizm rodziny, który woli przykładowo, „jeden samochód więcej w swoim garażu, niż jedno dziecko więcej w swoim gronie”. Równocześnie kreślił obowiązki Państwa wobec rodziny. Kardynał August Hlond pasterzował całemu narodowi, poświęcając wiele uwagi poszczególnym stanom: robotnikom, rolnikom, inteligencji, matkom i mężom. Najwięcej uwagi poświęcał młodzieży, w niej bowiem pokładał największe nadzieje. Dla niej propagował pielgrzymki i ślubowania, często aktywnie w nich uczestnicząc. Wspomagał duchowo i finansowo. Sługa Boży August był też wielkim propagatorem kultury. Dbał o jej rozwój. Otaczał opieką szkolnictwo, wydawnictwa i prasę katolicką. Aby przygotować świeckich do prowadzenia katolickiej działalności oświatowej otworzył w Poznaniu, w roku 1927 „Katolicką Szkołę Społeczną”, którą w późniejszych z czasem podniesiono do poziomu szkoły wyższej pod nazwą „Katolickie Wyższe Studium Społeczne”. W Wilnie (1936) inauguruje „Studium Katolickie” poświęcone wychowaniu młodzieży, w 1938 roku w Poznaniu „Instytut Wyższej Kultury Religijnej”. Kardynał August Hlond był zdecydowanym przeciwnikiem wielkiej własności, a zwolennikiem rozdrobnienia własności rolnej, w tym i kościelnej. Stanowisko to określił na Radzie Społecznej przy Prymasie Polski, utworzonej w roku 1933, ustanawiając wraz z Radą deklarację „O uwłaszczeniu wsi”. Propozycja ta spotkała się z krytyka ziemiaństwa, nazywając nawet Prymasa „Czerwonym Kardynałem”. Kardynał August Hlond troszcząc się o bezrobotnych, biednych i cierpiących brał czynny udział w charytatywnych organizacjach jak „Komitet Pomocy Bezrobotnym”, „Caritas”, „Opieka nad Rodakami na Obczyźnie”. Na rozpoczęcie „Tygodnia Miłosierdzia” (1937) mówi : „Ubodzy jesteśmy po klęskach niewoli, a jeszcze dotkliwiej zbiedził nas kryzys gospodarczy … Mały jest nasz dorobek narodowy i mały jest ten bochenek, którym się polska rodzina dzieli. Dlatego każdy kto większą kromkę trzyma powinien podzielić się nią z tym, który ma mniej. Cudem poświęcenia wskrzesimy cud jedności i wielkości”. Zbrojna agresja hitlerowska na Polskę w roku 1939 przyczyniła się do tułaczki i poniewierki setek tysięcy Polaków. Dotknęła także Augusta Kardynała Hlonda, Prymasa Polski. Ksiądz Prymas, po długich naradach z Nuncjuszem Apostolskim i pod silną presją czynników rządowych zdecydował się na wyjazd do Rzymu, by tam bronić interesów polskich na forum międzynarodowym. Dzięki swym wpływom paraliżował szczególnie na terenie Watykanu, przewrotną propagandę rządu hitlerowskiego. Jesienią 1939 roku świat nie znał prawdziwego oblicza wojny, jaka się rozgrywała w Europie, a prasa włoska przedstawiała sprawę polską wyłącznie z hitlerowskiego punktu widzenia. Kardynał August Hlond stał się rzecznikiem Polski i Kościoła wobec całego świata. Prymas Tysiąclecia, Stefan Kardynał Wyszyński wspominał: „Wyjazd kardynała Augusta Hlonda we wrześniu 1939 r. był opatrznościowy. W kraju mógłby zrobić niewiele, jak zresztą niewiele mógł zrobić arcybiskup Sapieha. Natomiast zagranicą, swoją osobowością przypominał Polskę w niewoli okupacji”. „Gdy na początku drugiej wojny światowej świat powtarzał „finita Polonia”, w Watykanie stanął Prymas Polski i wyjednał u Ojca Świętego Piusa XII modlitwy za Polskę „która umierać nie chce” (Pius XII, 21.10.1939). Kardynał Hlond był nieoficjalnym ambasadorem dążności wolnościowych ujarzmionego Narodu. Wygłaszał przemówienia przez radio watykańskie, pisał raporty o sytuacji Kościoła w Polsce. W słynnym przemówieniu z dnia 28 października 1939 roku wołał „Nie zginęłaś Polsko! Bo nie umarł Bóg! Bóg nie umarł i w swym czasie wkroczy w wielką rozprawę ludów i po swojemu przemówi”. Sługa Boży August Hlond wierzył, iż Bóg upokorzy wrogów Kościoła, a Hitler runie i będzie zdruzgotany (ze wspomnień Ojca Ignacego Posadzego). W liście do generała Hallera (21.10.1939 r.) pisze: „Jestem nieugiętym apostołem nadziei w rychłe zmartwychwstanie Polski, która obmyta z win i odrodzona na duchu będzie piękniej i szlachetniej spełniała swoje posłannictwo”. Prymas Polski August Kardynał Hlond był nieobecny w Polsce od 14 września 1939 roku do 20 lipca 1945 roku. Pierwszym etapem jego pobytu był Rzym, gdzie przebywał przez dziewięć miesięcy – od 19.09.1939 do 9.06 1940 roku. W tym czasie pisze raporty dotyczące sytuacji w Ojczyźnie, pierwszy w grudniu 1939, drugi w kwietniu 1940 roku. Raporty oparte na relacjach naocznych świadków z różnych warstw społecznych, nie wyłączając dziennikarzy zagranicznych i dyplomatów, tłumaczone na różne języki stanowiły akt oskarżycielski pierwszej wagi. Obydwa raporty przyczyniły się do zdemaskowania hitleryzmu w opinii całego świata. Spotkały się, co oczywiste, z ostrą reakcją Berlina, który naciskał na faszystowski rząd włoski i gwałtownie protestował w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej. Wobec coraz trudniejszej sytuacji politycznej, dziewiątego czerwca 1940 roku Prymas Polski opuścił Rzym, udając się do Lourdes na zaproszenie tamtejszego biskupa. Opuścił Włochy ostatnim pociągiem przed przystąpieniem Włoch do państw „Osi”. W Lourdes przebywał blisko trzy lata (11.06.1940 – 5.04,1943) wraz ze swym kapelanem księdzem Bolesławem Filipiakiem i sekretarzem księdzem Antonim Baraniakiem, następnie od kwietnia 1943 do lutego 1944 przebywał w Hautecombe. Nieprzerwanie prowadził akcję propagandową na rzecz okupowanego kraju. Prymas Polski opracował nowy raport o położeniu Kościoła Katolickiego w Polsce w latach 1939-1942, wydrukowany w Lyonie w lutym 1943 roku, pod znamiennym tytułem „Defi”, czyli „Wyzwanie”. Broszura ta przedstawiająca martyrologię życia katolickiego i narodowego w Polsce, rozeszła się w setkach tysięcy egzemplarzy po całej Francji i wpadła również w ręce policji niemieckiej. Ostatni rok pobytu Prymasa we Francji był bardzo trudny. Poddany został ścisłej kontroli zarówno przez władze francuskie, jak i przez gestapo i wywiad niemiecki. Wobec zbliżającej się klęski Niemiec pojawiły się próby wykorzystania wybitnej osobowości Prymasa Polski w rozgrywkach politycznych Niemiec i Związku Radzieckiego. Trzeciego lutego 1944 roku ksiądz Kardynał został przewieziony do Paryża, by tam pozostać do całkowitej dyspozycji gestapo. Przez dwa miesiące poddawany był wyczerpującym przesłuchaniom. Wobec odmowy współpracy z niemieckim okupantem, w marcu 1944 roku został przeniesiony do nowych miejsc odosobnienia w Bar-le-Duc, a stamtąd do Wiedenbruck w Niemczech. W kwietniu 1944 Kardynał August Hlond został uwolniony przez wojska amerykańskie. Przez okres tułaczki kardynał August Hlond starał się podnosić w narodzie ducha i krzepić nadzieję na lepszą przyszłość. To, co czynił miało wielkie znaczenie dla duchowego i moralnego oporu narodu, a uwięzienie włączyło Go w wielomilionową rzeszę rodaków cierpiących za Ojczyznę i Kościół. Prymas Tysiąclecia, mówił o swoim poprzedniku: „August Hlond Kardynał, Prymas Polski po wyzwoleniu przez amerykanów, na progu nowych czasów spieszył do Polski. Nie znał żadnej przeszkody i żadnego trudu. Ostrzegano Go. Nic to! Miał głębokie przekonanie, że ta Polska, powstała z martwych, zasługuje na zaufanie, że zasługuje na miłość, bo to jest Matka. Chociaż w poszarpanej koszuli, chociaż ze zniszczoną męką twarzą, to jest Ojczyzna. Matkę kocha się zawsze – wszystko jedno jaka ona jest. Wierzył Polsce i dlatego dążył do niej, wchodził w jej progi, całując ze czcią ziemię”. Po dwu i pół miesięcznym pobycie w Rzymie wyjechał kardynał August Hlond wraz z księdzem Bolesławem Filipiakiem i księdzem Antonim Baraniakiem w drogę powrotna „by po bolesnej rozłące jako pasterz stanąć znowu wśród swego ludu i pomóc goić rany, które zadała wojenna nawałnica”. W Rzymie został wyposażony przez Ojca Świętego Piusa XII w nadzwyczajne uprawnienia i pełnomocnictwa ze względu na trudną sytuację międzynarodową. Sługa Boży August Kardynał Hlond udaje się do Ojczyzny bez polskiej wizy wjazdowej i wędrując przez Florencję, Bolonię, Weronę, Bolzano, Innsbruck, Monachium, Pilzno, Pragę, Wrocław przybywa do Poznania 20 lipca 1945 roku. Rozpoczyna nowy etap działalności pasterskiej. Na mocy nadzwyczajnych uprawnień organizuje administrację apostolską na Ziemiach Zachodnich, powołując administratorów z uprawnieniami biskupa rezydencjalnego we Wrocławiu, Gorzowie, Opolu, na Warmii i Mazurach i w Gdańsku. Prymas Tysiąclecia wspomina: „Polska wróciła na swoje piastowskie szlaki. Okazało się, że ten kraj przechował skarby kultury narodowej Polski Piastowskiej i jest bardziej polski, aniżeli myślano. Ksiądz Prymas Hlond był człowiekiem patrzącym głęboko w przyszłość. Miał zmysł historyczny, umiał wiazać przeszłość z teraźniejszością. Szedł ku przyszłości wierząc, iż skoro Polska wróciła po wiekach na ziemie piastowskie to tutaj pozostanie, to tutaj będzie”. Prymas Polski August Hlond wierny Kościołowi Gnieźnieńskiemu i Poznańskiemu, gdy przyszła nowa sytuacja i potrzeba Kościoła, podporządkował się woli Ojca Świętego i choć nie bez bólu – pożegnał się z Kościołem Poznańskim, aby służyć Kościołowi Gnieźnieńskiemu i Warszawskiemu. Pogłębiła się historyczna więź obu Archidiecezji, a w osobie kardynała Augusta Hlonda przedziwnie złączyły się trzy archidiecezje – gnieźnieńska, poznańska i warszawska. Po powrocie do Polski August Kardynał Hlond zastał Kościół w stanie bardzo krytycznym. Wysiłki Prymasa skierowane zostały ku obronie katolickich norm moralnych, wiary i polskości. Wobec coraz szerzej rozlewającej się ateizacji życia, wyjaśniał: „Polska powinna być nowoczesna, sprawiedliwa, szczęśliwa, wzbogacona zdobyczami wiedzy i techniki, kulturalna, mądrze zorganizowana. Ale nie może być bezbożna. Polska musi zostać katolicka”. Nowe władze komunistyczne czyniły wszystko, aby przejąć władzę i podporządkować sobie całą ludność Rzeczypospolitej. Po jednostronnym zerwaniu przez władzę ludową Konkordatu pojawiły się dla Kościoła i narodu nowe problemy. Zarówno kardynał Hlond, jak i Administratorzy Apostolscy, na fali „rodzącej się zimnej wojny” oskarżani byli przez wielu i obciążani nieprawdziwymi zarzutami. Kardynał Hlond zawsze starał się postępować w duchu sprawiedliwości wobec każdego człowieka. Choć nie zawsze zrozumiany, a częściej krytykowany zachował swoja wewnętrzną postawę ukierunkowaną na dobro człowieka. Z jego pomocy korzystali wszyscy, bez względu na narodowość czy wyznanie. Wypełniając Ewangelię pomagał jak umiał i na ile warunki pozwalały. Prymas Tysiąclecia mówił o kardynale Hlondzie: „Wobec władz państwowych był grzeczny i nieustępliwy. Nie wchodził w bliższe rozmowy i pertraktacje. Nie wierzył w ich celowość i skuteczność. Ale przysłuchiwał się wywodom ludzi polityki”… „Nie dał się związać z żadnym ugrupowaniem, uznając iż Kościół nie może kłaniać się cezarowi”. Równocześnie, lata 1945-1948 pozostawały pod znakiem odnowienia ślubów jasnogórskich w akcie oddania Polski Niepokalanemu Sercu Maryi, jubileuszu świętego Wojciecha, rozpoczętej intronizacji Serca Jezusowego i krucjaty różańcowej. Praca stojącego „na straży sumienia narodu” Prymasa Polski, Augusta Kardynała Hlonda była przygotowaniem polskiego ducha do walki o prawdę w czasach dla polskiej religijności i państwowości bardzo trudnych. W liście pasterskim z dnia 18 lutego 1946 roku „O panowanie ducha Bożego w Polsce” kardynał Hlond wzywa do miłości bliźniego, każdego, w tym również wcześniejszego wroga. Mówi: „Życie polskie należy uleczyć z nienawiści, która jest posiewem szatana i stoi w zupełnym przeciwieństwie do nauki chrześcijańskiej …. Hasłom nienawiści i zemsty przeciwstawić należy naukę sprawiedliwości i miłości bliźniego”. W liście pasterskim z dnia 10 marca 1947 roku, wydanym z okazji 950-lecia męczeńskiej śmierci świętego Wojciecha ostrzega „Współczesność znaczy się groźnym odchyleniem od etycznych ideałów chrześcijańskich. Ułomność znalazła w wojnie i jej skutkach gwałtowną pożywkę, gotując godności człowieka wstrząsające upokorzenie. Zwierzęcość bierze górę w człowieku …. Trzeba nam się odrodzić w pokucie. Należy narodowi przywrócić sumienie katolickie”. Nieoczekiwanie dla wszystkich, 13 października 1948 roku ksiądz kardynał Hlond zachorował. Niezwłocznie został zoperowany na wyrostek robaczkowy w szpitalu sióstr Elżbietanek na Mokotowie w Warszawie. Choroba postępowała, a czas agonii Prymasa Polski był lekcją świętego umierania. „W obliczu śmierci trzeba być radosnym, śmierć trzeba przyjąć pogodnie; jest ona przejściem do lepszego życia. Jest drogą do wieczności”. Przed śmiercią poprosił: „Jutro przyjmę ostatnie namaszczenie, a potem was opuszczę. Proszę mi przynieść jutro Wiatyk z parafialnego kościoła świętego Michała. Proszę przyjść w procesji, w której mogą brać udział kapituła, duchowieństwo i wierni. Niech lud wie, że Kardynał Prymas przygotowuje się na śmierć”. I szła procesja z Panem Jezusem przez ulice Warszawy, a były to coraz trudniejsze czasy stalinowskie. Przed przyjęciem Komunii świętej chory odczytał wyznanie wiary, udzielił błogosławieństwa otaczającym Go kapłanom i wszystkim wiernym. Wyznał: „Odchodzę z radością. Pracowałem dla Chrystusa i Polski i pracowałbym jeszcze, ale wszystko w ręku Boga i Matki Najświętszej. Zawsze pracowałem dla Kościoła, dla rozszerzenia Królestwa Bożego, dla Polski, dla dobra narodu polskiego. Byłem zawsze wiernym synem Kościoła świętego i sumiennie wypełniałem zlecenia Ojca Świętego, bo widziałem w nim zastępcę Chrystusa na ziemi’. Sługa Boży August Kardynał Hlond, Prymas Polski zmarł w piątek 22 października 1948 roku o godzinie 10.30, w dzień Matki Boskiej Dobrej Śmierci. Źródła: August Kardynał Hlond: Na straży sumienia narodu. Wybór pism, Warszawa 1999 ks. Bronisław Kant SDB: Sztygar Bożej Kopalni, Łódź 1983 o. Ignacy Posadzy TCh: Kardynał Założyciel August Hlond, Poznań 1995 Z dokumentów do procesu beatyfikacyjnego: ks. Jan Konieczny TCh: August Kardynał Hlond Prymas Polski, wobec rodzącego się po II wojnie światowej Kościoła na Ziemiach Zachodnich ks. S. Kosiński: Raporty Kardynała Hlonda o sytuacji Kościoła w Polsce podczas okupacji hitlerowskiej abp. Henryk Muszyński: August Kardynał Hlond wobec Żydów ks. Prof. Zdz. Obertyński: Kardynał August Hlond, wspomnienia o. Ignacy Posadzy TCh: Kardynał August Hlond, wspomnienia Stefan Kardynał Wyszyński: Kardynał August Hlond, wspomnienia |