Sługa Boży Ksiądz Jerzy Popiełuszko

Anna Stankowska (Poznań)

Sługa Boży Ksiądz Jerzy Popiełuszko

Sługa Boży Ksiądz Jerzy Popiełuszko, zamordowany w 1984 roku, w 37 roku życia, w 13 roku kapłaństwa, zostanie wyniesiony na ołtarze 6 czerwca 2010 roku, w Święto Dziękczynienia. Ksiądz Teofil Bogucki, proboszcz parafii świętego Stanisława Kostki w Warszawie, żegnając księdza Jerzego w dniu pogrzebu (3 XI 1984) powiedział: Ziemia Polska otrzymała nowego bohatera narodowego i nowego męczennika. Jakże trafne były słowa księdza proboszcza Boguckiego, nie tylko bezpośredniego przełożonego księdza Jerzego, ale przede wszystkim jego przyjaciela i obrońcy w czasach niesprawiedliwego osaczenia, oskarżenia i prześladowania!

Proces beatyfikacyjny księdza Jerzego Popiełuszki rozpoczął się w 1997 roku, trzynaście lat po jego męczeńskiej śmierci, a dwanaście lat później, 19 grudnia 2009 roku papież Benedykt XVI podpisał dekret o męczeństwie zamordowanego bestialsko kapelana „Solidarności”.Papież Jan Paweł II 5 listopada 1984 roku, dwa dni po pogrzebie księdza Jerzego, podczas audiencji generalnej mówił do Polaków: Niech Pan Bóg, za pośrednictwem Pani Jasnogórskiej i naszych świętych, opiekuje się umiłowaną Ojczyzną naszą, niech przyjmie ofiarę życia tego kapłana, którego śmierć – mało powiedzieć tragiczna – poruszyła ludzi nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Ta śmierć jest świadectwem. Modlę się o to, aby z tej śmieci wyrosło dobro, tak jak z Krzyża Zmartwychwstanie. Niech ta śmierć będzie źródłem nowego życia.Sześć lat później, 31 października 1990 roku ponownie mówił do rodaków: Niech przemawia do nas świadectwo tego kapłana, które się nie przedawnia, które jest ważne nie tylko wczoraj, ale także dzisiaj. Może dzisiaj jeszcze bardziej. Niech przemawia do nas jego wiara. W dziesiątą rocznicę męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki papież Jan Paweł II, przesłał telegram na ręce księdza kardynała Józefa Glempa: Dzisiaj mija dziesięć lat od męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki. Stoję w duchu nad Jego grobem i łączę się w modlitwie z wszystkimi uczestnikami tej rocznicy. Ten kapłan męczennik pozostanie na zawsze w pamięci naszego Narodu jako nieustraszony obrońca prawdy, sprawiedliwości, wolności i godności człowieka. W jednym ze swych kazań powiedział: „aby pozostać człowiekiem wolnym duchowo, trzeba żyć w prawdzie (…). Jesteśmy powołani do prawdy, jesteśmy powołani do świadczenia o prawdzie swoim życiem…”.

Wielki papież Jan Paweł II wielokrotnie cytował słowa księdza Jerzego. Podczas drugiej pielgrzymki do Ojczyzny długo trwał w modlitewnym zamyśleniu przy płycie grobu Męczennika, a do matki księdza Jerzego powiedział: Matko, dałaś nam wielkiego syna. Ksiądz Jerzy Popiełuszko urodził się 11 września 1947 roku w cichej i spokojnej wsi Okopy w województwie białostockim, z rodziców Władysława i Marianny z domu Gniedziejko, ludzi prostych i mocnych wiarą. Na chrzcie świętym otrzymał imię Alfons (Alek), co znaczy szlachetny i życzliwy. Na piątym roku seminarium imię Alfons zamienił na Jerzy i pod opieką tego patrona (a właściwie obu) żył, pracował i cierpiał aż do męczeństwa.Ksiądz Jerzy urodził się na ziemi Jaćwingów, często napadanej przez Krzyżaków, Szwedów, Litwinów, ludzi Wschodu i Północy. Ludność tam zamieszkała bohatersko odpierała najazdy nieprzyjaciół i niewątpliwie swoje męstwo przekazywała następnym pokoleniom. Syn tej ziemi Alek, a potem Jerzy, miał ogromny sentyment do ojczystych stron; do Okopów, Grodziska, Suchowoli. Chętnie je odwiedzał, czerpiąc z korzeni, z których wyrósł.Sługa Boży ksiądz Jerzy Popiełuszko żył w latach 1947–1984, najpierw w okresie „utrwalania władzy ludowej”, potem w latach cichego, a jednakże skutecznego oporu Kościoła i narodu przeciw ateizacji i wynarodowieniu, dalej obchodów milenijnych, zrywu „Solidarności”, czasach stanu wojennego i prześladowań, nie tylko czynnej opozycji, ale całego narodu. Dzieciństwo Alka przypadło na lata pięćdziesiąte, najtrudniejsze lata stalinowskie, połączone z prześladowaniem, posuniętym aż do mordowania żołnierzy Armii Krajowej. W roku 1945 zginął z rąk sowieckich wuj księdza Jerzego, Alfons Gniedziejko, 21-letni porucznik Armii Krajowej, bohater Rodziny, niewątpliwy wzór patriotyzmu i oddania Ojczyźnie. Jerzy wyniósł z domu atmosferę ciężkiej pracy, autentycznej pobożności, szacunku dla Prawdy, w tym i prawdy historycznej oraz poszanowania ludzkiej godności. Rodzinny dom księdza Jerzego, atmosfera modlitwy i pracy Rodziców oraz Dziadków, szczególna miłość ukochanej babci Marianny Gniedziejko, a także środowisko zewnętrzne – sąsiedzi, szkoła podstawowa i średnia w Suchowoli, kościół parafialny także w Suchowoli, to było pierwsze seminarium dojrzewającego Alka. Tutaj, w domowej atmosferze i na ministranckiej modlitwie w wiejskim kościele pod wezwaniem świętych Apostołów Piotra i Pawła rodziło się powołanie kapłańskie Alka. W 1965 roku, po otrzymaniu świadectwa dojrzałości, ksiądz Jerzy wstąpił do seminarium duchownego w Warszawie. Po roku pobytu w seminarium, we wrześniu 1966 roku, został powołany do wojska i wcielony do specjalnej kleryckiej jednostki w Bartoszycach. Dla wątłego i bardzo wrażliwego kleryka było to doświadczenie bardzo trudne, w czasie którego wykazał wiele odwagi i stanowczości. Koledzy mówili, że dzięki niemu przetrwali najgorsze. Był przykładem wytrzymałości i męstwa. Wprowadził w sali, w której przebywał, wspólną i głośną modlitwę, kończoną Apelem Jasnogórskim. To wywołało represje ze strony jego przełożonych. Odmowa zdjęcia z palca różańca spotęgowała je wielokrotnie. Siłą woli wytrzymywał trudy drakońskich raportów, których mu nie szczędzono. Po dwuletniej służbie wojskowej, w październiku 1968 roku, ksiądz Jerzy Popiełuszko wrócił do seminarium. Doświadczony cierpieniem prześladowań, wrócił ze zrujnowanym zdrowiem. Pobyt w szpitalu pozwolił mu odzyskać zdrowie na tyle, że mógł dokończyć studia.28 maja 1972 roku w archikatedrze warszawskiej ksiądz Jerzy otrzymał święcenia kapłańskie z rąk Wielkiego Prymasa Tysiąclecia, Kardynała Stefana Wyszyńskiego, którego już od wczesnych lat seminaryjnych, a nawet jeszcze wcześniej w Suchowoli, darzył wielkim szacunkiem. Słowa Prymasa Tysiąclecia umacniały go wewnętrznie, nadawały kształt jego kapłańskiemu powołaniu, a program Wielkiej Nowenny i obchody milenijne były dla niego drogowskazem na drodze miłości Boga i Ojczyzny. Ksiądz Jerzy Popiełuszko czerpał z mądrości Wielkiego Prymasa zarówno w czynnej pracy duszpasterskiej, jak i przy przygotowywaniu swoich homilii.Na prymicyjnym obrazku ksiądz Jerzy umieścił cytat biblijny Posyła mnie Bóg, abym głosił Ewangelię i leczył rany zbolałych serc (Łk 4,18). Słowa te realizował całym swym życiem. Jego wrażliwość na potrzeby innych zwracała uwagę. Pomagał wszystkim potrzebującym, nie bacząc na swoje słabe zdrowie.Po święceniach kapłańskich zaczął się kolejny rozdział w życiu księdza Jerzego: praca w parafiach, wypełniona obowiązkami wikariusza i katechety. Pracował kolejno w Ząbkach – parafia pod wezwaniem Trójcy Świętej (1972-1975), w Aninie – parafia pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Polski (1975-1978), na Żoliborzu – parafia pod wezwaniem Dzieciątka Jezus (1978-1979). W końcu 1978 roku ksiądz Jerzy Popiełuszko został dodatkowo duszpasterzem średniego personelu medycznego. Ta nominacja stała się ważnym etapem jego w życiu.Ksiądz Jerzy wierny swemu powołaniu „posłania do ludzi” gromadził wokół siebie wiernych, łatwo nawiązując kontakty, zarówno z wiernymi, jak i stojącymi dalej od Boga. Ewangelizował i odpowiadał na potrzeby wspólnot i poszczególnych ludzi. Szeroko opisywane są liczne przykłady jego pomocy ludziom zagubionym, biednym i chorym, ludziom wszystkich stanów i różnego wieku: od małego chłopca, któremu oddał rower, gdy zmarł jego tata, do starszego człowieka, któremu trzeba było załatwić wizytę lekarską. Był zaskakujący w czynieniu dobra. Chętnie odwiedzał chorych w pierwsze piątki miesiąca. Ale nie tylko odwiedzał. Przejmował się ich losem, wczuwał w ich potrzeby. Przede wszystkim jednak był księdzem i we wszystkim, co czynił, niósł ludziom Boga. Intensywna praca nie służyła słabemu zdrowiu księdza Jerzego. Jego stan pogarszał się wyraźnie, aż w marcu 1979 roku doszło do zasłabnięcia przy ołtarzu. Od tego czasu, diagnoza złośliwej anemii, pobyty w szpitalach, troskliwa opieka zaprzyjaźnionych lekarzy (Barbary Jarmużyńskiej–Janiszewskiej i Krystyny Pobieżyńskiej) towarzyszyły księdzu Jerzemu w jego nadal bardzo intensywnym życiu. Nie umiał i nie chciał oszczędzać swego zdrowia kosztem kontaktów z potrzebującymi.Z parafii Dzieciątka Jezus Kuria warszawska przeniosła księdza Jerzego Popiełuszkę do akademickiego kościoła Świętej Anny (25 V 1979). Tutaj miał pracować mniej intensywnie, wśród młodzieży akademickiej, szczególnie studentów medycyny. Ksiądz Jerzy oddał się tej pracy całym sercem, nie rezygnując równocześnie z duszpasterzowania średniemu personelowi medycznemu. Dla młodych ludzi był nie tylko księdzem i duchowym przewodnikiem, ale przyjacielem i powiernikiem. Towarzyszył studentom w ich codziennym życiu. W tym czasie, Polska przygotowywała się do pierwszej pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II do Ojczyzny. Ksiądz Jerzy, jako duszpasterz personelu medycznego stolicy, odpowiadał za organizację służb medycznych. Praca ta była dla niego wielką radością, a zarazem wyzwaniem. Służby medyczne sprostały zadaniu, a ksiądz Jerzy, choć nie było mu dane spotkać się osobiście z Ojcem Świętym (ani w czasie tej pielgrzymki, ani w czasie drugiej z 1983 roku) był szczęśliwy, iż mógł, choć pośrednio, usłużyć dwukrotnie Wielkiemu Polakowi. W maju 1980 roku ksiądz Jerzy został przeniesiony do parafii świętego Stanisława Kostki na Żoliborzu i zamieszkał tam, ze względu na stan swego zdrowia, w charakterze rezydenta. Parafia ta, o obliczu narodowo–patriotycznym, ze sprawowanymi od maja 1979 roku przez księdza proboszcza Teofila Boguckiego Mszami za Ojczyznę, stała się dla księdza Jerzego przystanią, ale nie odpoczynku, tylko wytężonej pracy. Tutaj w pełni rozwinął swoje skrzydła, nie krępowany w inicjatywach i pracy.Szczególnie ważne były dla księdza Jerzego Msze za Ojczyznę, w które włączył się od razu, wraz z młodzieżą akademicką. Eucharystie te odpowiadały na potrzeby ludzi różnych stanów, oddanych Bogu i Ojczyźnie. Stawały się coraz liczniejsze, gromadząc z czasem ludzi nie tylko Żoliborza, Warszawy, ale i całej Polski. Czasy były trudne; strajki (w tym dla księdza Jerzego szczególnie ważny strajk okupacyjny w Hucie Warszawa, strajk w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarnictwa i warszawskiej Akademii Medycznej), zamach na życie Ojca Świętego Jana Pawła II (13 V 1981), śmierć Wielkiego Prymasa (28 V 1981), ogłoszenie stanu wojennego (13 XII 1981), internowania, prześladowania, coraz brutalniejsze pobicia, aż do ofiar śmiertelnych, użycie broni przeciw narodowi.Ludzie zwracali się do Kościoła o pomoc, o nadzieję, o Eucharystię i Ewangelię, jak mają żyć w tych warunkach. Ksiądz Jerzy w pełni odpowiadał na te potrzeby. Stał się duszpasterzem strajkujących i bitych, wszystkich ludzi pracy, od hutników i robotników do studentów i inteligencji. Hermetyczne dotąd środowiska zaczęły się dzięki niemu przenikać. Ksiądz Bogucki wspomina: Coś z niego promieniowało. Był inny. Garnęli się do niego wszyscy i prości i uczeni, po radę i pomoc. Przyjeżdżali górnicy, stoczniowcy, rolnicy, hutnicy, wszystkie stany, pokrzywdzeni i strapieni. A on nikogo nie odtrącał, dla wszystkich miał czas, choć zawsze bardzo się spieszył, bo czekał ktoś na niego. Ksiądz Jerzy Popiełuszko chodził na niemal wszystkie rozprawy sądowe przeciw działaczom opozycyjnym. Jako kapelan „Solidarności” uważał, iż ma obowiązek być blisko tych, którym przewodził duchowo. Karol Szadurski, przewodniczący Komisji Zakładowej „Solidarności” w hucie „Warszawa”, wspomina: Na sali rozpraw podczas naszych procesów zjawiał się zwykle w tym samym miejscu: w pierwszym rzędzie, na krześle gdzieś z boku. Podtrzymywało mnie to na duchu, czułem się silniejszy. Także moi koledzy dzięki niemu nie załamywali się. Świadomość, że ksiądz jest z nami na dobre i na złe, i że zaopiekuje się również naszymi żonami i dziećmi, naprawdę bardzo pomagała.W stanie wojennym przejął prowadzenie Mszy za Ojczyznę. Włączył do współpracy artystów, aby – jak mówił – pomogli nam lepiej i głębiej przeżywać liturgię Mszy za Ojczyznę.Homilie księdza Jerzego ściągały coraz większe tłumy ludzi. Były one zawsze bardzo starannie przygotowane, przemyślane i przekonsultowane, czytane z przejęciem. Była to czysta Ewangelia, uwzględniająca znaki czasu. Ksiądz kanonik Bogusław Liniewski, kolega seminaryjny księdza Jerzego, jednoznacznie określa: Kunszt homiletyczny księdza Popiełuszki był wyraźnym przejawem działania Ducha Świętego. Pod Jego wpływem rodziła się wielkość skromnego, zwyczajnego księdza.Ksiądz Jerzy mówił prawdę, bardzo często niewygodną, ale zawsze głosił ją w kontekście Ewangelii. Msze za Ojczyznę były autentycznym przeżyciem religijnym, który ściągał ludzi spragnionych Boga i prawdy. Nawrócenia sprawiały księdzu Popiełuszce największą radość. Cieszył się: To niesamowite, jak ci ludzie mogą wystać ponad dwie godziny na trzaskającym mrozie. A wszystko po to, by znaleźć się bliżej Kościoła, albo wrócić do wiary.Profesor Klemens Szaniawski relacjonuje: W tym skromnym, serdecznym człowieku mieszka wielki duch, który przemawia przezeń, ilekroć staje jako kapłan przed ołtarzem. W słowach, które do nas kieruje, zawarta jest odpowiedź na najtrudniejszy bodaj problem moralny naszych czasów: jak walczyć ze złem i zarazem ustrzec się od nienawiści względem tych, którzy są jego nosicielami?”.Ksiądz Jerzy w stanie wojennym walczył o ludzką godność, budził nadzieję, opowiadał się za dobrem i odrzuceniem przemocy oraz odwetu. Możemy się cieszyć, iż Pawłowe hasło „Zło dobrem zwyciężaj”, usilnie propagowane przez księdza Popiełuszkę, zwyciężało i to niemal powszechnie.Katarzyna Soborak, notariusz w procesie beatyfikacyjnym księdza Jerzego, wspomina: Ksiądz Jerzy dawał nam nadzieję. Mówił o miłości, męstwie, prawdzie, solidarności, o zwyciężaniu zła dobrem. Z tych Mszy świętych wychodziłam wewnętrznie uspokojona. Dzięki słowom księdza przezwyciężałam w sobie niechęć do tych, którzy wyrządzili tak wiele krzywd narodowi. On miał te charyzmę, sprawiał, iż ludzie potrafili pozytywnie ustosunkować się nawet do swoich wrogów.Kiedy ksiądz Jerzy prosił wychodzących z kościoła, by nie dawali się sprowokować, tłum bez słowa spokojnie się rozchodził. Przechodził obok zomowców w absolutnej ciszy. Nie wiem, jak on to robił, ale naprawdę wyzwalałam się z negatywnych uczuć do tych, którzy nas krzywdzili na co dzień – dr Barbara Jarmużyńska–Janiszewska.Równocześnie jednak, ksiądz Jerzy Popiełuszko w swych homiliach potępiał zło, kłamstwo, niesprawiedliwość społeczną, wyrządzane krzywdy, deptanie godności człowieka. Nie mogło się to podobać ówczesnej komunistycznej władzy. Zaczęły się prześladowania. Zarzucano księdzu działalność polityczną, inspirującą do manifestacji przeciw władzy ludowej. Była to nieprawda.Ksiądz Zdzisław Król, kanclerz Kurii warszawskiej, sędzia w procesie beatyfikacyjnym księdza Jerzego, mówi: Nie było w tych kazaniach akcentów politycznych, choć takie zarzuty oficjalnie wysuwano. To jest bardzo ważne, on miał wówczas ogromną szansę zaangażowania się bezpośrednio w politykę. Mógł stać się działaczem politycznym, ale świadomie tego nie uczynił. Inaczej pojmował swoje posłannictwo. Ksiądz Jan Sikorski, duszpasterz internowanych, ojciec duchowny warszawskiego seminarium w latach 1975-1985, mówi: Był to cichy i spokojny polski ksiądz, który uczciwie wypełniał swoją rolę. W sposób godny i właściwy odpowiedział na wezwanie: „Pójdź, bądź z nami, módl się i pomagaj jak możesz”. Po pierwszym swoim uczestnictwie we Mszy świętej za Ojczyznę ksiądz Sikorski powiedział: Zrozumiałem, co znaczyły dla ludzi dwie godziny wolnej Polski podczas Mszy na Żoliborzu. I jak wielką krzywdę robi się księdzu Popiełuszce, mówiąc, że jego działanie było uprawianiem polityki.Przeciwnikom to się jednak nie podobało. Ksiądz Teofil Bogucki relacjonuje: Zaczęli go szykanować. Śledzili go i pilnowali dzień i noc. Gdzie się nie ruszył, jechali za nim trop w trop. Aby go przestraszyć, rzucili do mieszkania cegłę i materiał wybuchowy (noc 14 XII 1982 r.).Robotnicy postanowili chronić księdza. Wyznaczyli dyżury i od tego czasu otaczali opieką prześladowanego, na miarę swoich i zewnętrznych możliwości. W tych miesiącach osaczenia wielu ludzi dodawało otuchy księdzu Jerzemu. Listy podziękowań za głoszone słowo utwierdzały go w przekonaniu, że droga, którą wybrał, jest słuszna. Nie może milczeć. Musi upominać się o ludzi. Mówić do nich, ale i za nich, podobnie jak to czynił Ojciec Święty Jan Paweł II. Nieocenionym oparciem był dla księdza Jerzego ksiądz Teofil Bogucki, proboszcz parafii świętego Stanisława Kostki, a w czasie Powstania Warszawskiego kapelan Armii Krajowej. Otoczył on księdza Jerzego ojcowską opieką, wspierał jego działalność, bronił go publicznie, kiedy go oczerniano i szykanowano. A gdy go przesłuchiwano w sądach, z różańcem w ręku czekał na niego w korytarzu.Podobnie, ksiądz Jerzy Popiełuszko czuł także wsparcie w osobach wielu księży, między innymi księdza biskupa Władysława Miziołka, rektora Warszawskiego Seminarium Duchownego w latach 1957-1969, kierownika Prymasowskiego Komitetu Pomocy Internowanym 1982-1984, i księdza biskupa Zbigniewa Kraszewskiego, rektora seminarium w latach 1969-1971.Ksiądz biskup Władysław Miziołek zwracał uwagę na charyzmę księdza Jerzego gromadzenia ludzi wokół siebie, a ksiądz biskup Zbigniew Kraszewski mówił: Było to dziwne, iż skromny drobny ksiądz, potrafił zawsze, ile razy przemawiał do ludzi, budzić wielki entuzjazm” (…) Był człowiekiem, który mówił prawdę i który nie bał się mówić prawdy. Przestrzegał, że jednego należy się obawiać: zdrady Chrystusa za kilka srebrników jałowego spokoju. Nie sposób przedstawić wszystkich nękań księdza Jerzego ze strony ówczesnej władzy ludowej. Prowokacje nie ustawały. Ksiądz został osaczony przez aparat terroru, który był bezwzględny i skuteczny. Od grudnia 1983 roku nasiliły się wezwania do prokuratury. Prowadzono śledztwo w sprawie „nadużywania wolności sumienia i wyznania przez obywatela Popiełuszkę na szkodę PRL”. Dwunastego grudnia 1983 roku odbyło się wielogodzinne przesłuchanie księdza Jerzego w Pałacu Mostowskich, zakończone rewizją w kawalerce księdza przy ulicy Chłodnej. Mieszkanie to kupiła ciocia księdza, pani Mary Kalinowska, mieszkająca w Ameryce, znana w Polsce z hojności charytatywnej. W mieszkaniu znaleziono broń oraz nielegalne publikacje. Była to ewidentna prowokacja. Podczas rewizji ksiądz Jerzy zdołał napisać kartkę do swego proboszcza, którą przesłał przez pana Waldemara Chrostowskiego o treści: Zawsze głosiłem prawdę. Poza Mszą za Ojczyznę i pracą charytatywną nic innego nie czyniłem. Prowokacje przyjmuję jako doświadczenie dane mi przez Boga dla większych owoców mojej pracy patriotyczno–religijnej. Nie chcę, by moja osoba była wykorzystywana do wyjścia ludzi na ulicę. Na zeznaniach nie wydam nikogo. Proszę o modlitwę, by starczyło mi sił.Natychmiast po rewizji ksiądz Jerzy został aresztowany. Jednak, po ostrej i zdecydowanej interwencji księdza arcybiskupa Bronisława Dąbrowskiego, na drugi dzień został zwolniony. Wrócił do domu witany serdecznie i owacyjnie. Wobec oczerniającej księdza Jerzego nagonki w mediach, ksiądz Bogucki natychmiast wziął go w obronę, demaskując publicznie nieprawdę: Szykany jednak nie ustały, dopiero się zaczęły. Ksiądz Jerzy wzywany był bez przerwy na przesłuchania do Pałacu Mostowskich. Były to długie, przykre i męczące dni. Wracał wprawdzie uśmiechnięty, ale bardzo wyczerpany i z bólem głowy. Nie zmienił się. W dalszym ciągu działał i głosił prawdę.Niebezpieczeństwo zagrożenia życia księdza Popiełuszki narastało. Wielu ludzi miało to poczucie, ostrzegało księdza i ochraniało. On sam też zdawał sobie z tego sprawę, ale ludzki strach nie obezwładnił go i pracował dalej, głosząc Dobrą Nowinę i pomagając potrzebującym.Ksiądz infułat Zdzisław Król relacjonuje: Był nadzwyczaj dojrzały. Siłę do tego, co robił, czerpał z modlitwy. Dzięki temu chyba mógł z jakimś niewytłumaczalnym spokojem wkalkulować w swą działalność śmierć. Nie szukał jej, nie narażał się niepotrzebnie, ale przy różnych okazjach powtarzał „Jestem gotowy na wszystko”. To była jego odpowiedź na nasze ostrzeżenia”.Zacytuję też wzruszające słowa księdza biskupa Zdzisława Kraszewskiego: Te oczy mówiły tak wiele. Kiedy przestrzegałem go przed niebezpieczeństwem, przed tym, co może nastąpić, on w błysku swoich oczu i w geście swojej ręki dawał znać, że jest gotów iść za Chrystusem aż do męczeństwa. Jestem dumny z takiego ucznia.Przeczuwał śmierć i był na nią gotów. Przeżywał troskę rodziców, pocieszał ich: Jakbym zginął, to tylko nie płaczcie po mnie. W swoich „Zapiskach” napisał –Jest im ciężko. Widzę, że przeżywają wszystkie plotki. Muszę się więcej za nich modlić.Miał zginąć 13 października 1984 roku. To był pierwszy planowany, starannie przygotowany zamach na jego życie. W czasie powrotu księdza Jerzego z Gdańska do Warszawy, w okolicach Olsztynka, zamierzano spowodować wypadek, rzucając kamieniem w przednią szybę pędzącego samochodu. Wówczas jeszcze to się nie udało. Udało się natomiast 19 października 1984 roku. W tym dniu ksiądz Jerzy Popiełuszko, w parafii świętych Polskich Braci Męczenników, sprawował Mszę Świętą, a potem prowadził rozważania bolesnych tajemnic różańcowych. Modlił się 19 października Módlmy się, abyśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, a przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy. To były jego ostatnie nauki – testament nam pozostawiony. W drodze powrotnej z Bydgoszczy do Warszawy, w okolicy Górska koło Torunia, w godzinach wieczornych (po 21-szej), ksiądz Jerzy został uprowadzony, a następnie zamordowany. Zwłoki kapłana wyłowiono z wód Wisły pod Włocławkiem w dniu 30 października 1984 roku.Dokładnie nie znamy daty i miejsca mordu. Do dzisiaj też nie ujawniono i nie ukarano wszystkich sprawców tego czynu, od mocodawców do wykonawców. Uprowadzono i zamordowano niewinnego kapłana za głoszenie Prawdy, bojąc się tej Prawdy. Zamarła w przerażeniu Polska i cały wolny świat. Bolał Watykan, wraz z Ojcem Świętym Janem Pawłem II, który modlił się z rodakami w tych dramatycznych dniach.Ciało Męczennika za wiarę i Ojczyznę spoczęło 3 listopada 1984 roku przy kościele świętego Stanisława Kostki, gromadząc na pogrzebie rzesze ludzi różnych stanów i pokoleń. Karol Szadurski, przewodniczący Komisji Zakładowej „Solidarność” w Hucie Warszawa powiedział nad mogiłą: Jerzy, Przyjacielu! Zostajesz z nami! Dziś przyszła chyba cała Polska. Są chłopcy z Gdańska, Piekar Śląskich, z Mistrzejowic, Nowej Huty, Częstochowy, Świebodzina, Zielonej Góry, Wrocławia. Księże Jerzy, słyszysz jak biją dzwony wolności? Słyszysz jak modlą się serca nasze? Czuwaj z nami i nad nami. Twoja arka solidarności serc płynie dalej.W czasie Mszy Świętej pogrzebowej Prymas Polski Kardynał Józef Glemp wygłosił łamiącym się głosem homilię, w której miedzy innymi powiedział: Odpuszczamy zabójcom księdza Popiełuszki. Nie mamy do nikogo nienawiści, a jedynie prosimy, aby Bóg przyjął niewinne ofiary przemocy, aby przyjął czystość naszego serca ku takiej sprawiedliwości, która oczyści społeczeństwo z wszelkiego bezprawia w umiłowanej Ojczyźnie. Tłum słuchał homilii w absolutnej ciszy.Dwudziestego maja 2000 roku Prymas Polski podczas Mszy Świętej kończącej obchody Wielkiego Jubileuszu w archidiecezji warszawskiej powiedział: Bałem się rozlewu krwi w czasie stanu wojennego, wiedząc, jak wielkie jest oburzenie ludzi. Pozostaje na moim sumieniu jako ciężar to, że nie zdołałem ocalić życia księdza Jerzego Popiełuszki, mimo podejmowanych w tym kierunku wysiłków. Niech mi Bóg przebaczy; może taka była Jego święta wola.

Źródła: Milena Kindziuk, Świadek Prawdy, Częstochowa 2004, Edycja Święty Paweł.

Wojciech Smuliński, Kto naprawdę Go zabił, Warszawa2005, Rosner. Materiały „Solidarności”:
- Pamięci księdza Jerzego Popiełuszki, Poznań 1984.- Słowa oskarżenia i obrony, Kuria Metropolitalna Warszawska 1985.
- „Miesięcznik Małopolski” nr 11, 1985: Wojciech Klem, Sześciu ludzi i śmierć.Konrad Jaki, Tło polityczne procesu toruńskiego.