Menu |
Serce EuropyTen frapujący, miły dla naszych uszu tytuł ma książka profesora Normana Davies poświęcona Polsce.Serce Europy, krótka historia Polski ukazała się w przekładzie polskim w 1995 roku. Brytyjski historyk, specjalizujący w historii Słowian i Europy wschodniej, Polsce poświęcił także obszerniejszą pozycję: Boże igrzysko, ukazała się w języku polskim w 1991 roku. Serce Europy rozpoczyna cytat Juliusza Słowackiego „Podróż na Wschód”. „Jeśli Europa jest Nimfą - Neapol jest Nimfy okiem błękitnym - Warszawa sercem, cierniem w nodze - Odessa, Azow, Sewastopol, Petersburg, Mitrawa Paryż jej głową a Londyn – kołnierzem nakrochmalonym, a zaś Rzym szkaplerzem.” Uzupełnię ten dziewiętnastowieczny cytat Juliusza Słowackiego /1809 – 1849/ wypowiedzią papieża Benedykta XVI zawartą w encyklice „Caritas in veritate”: Serce jest zakotwiczeniem ducha w realności ludzkiego ciała. Spotkaliśmy się dzisiaj w przeddzień 11 listopada. Święto Niepodległości przywrócono do kalendarza świąt narodowych ustawą sejmu polskiego 15 lutego 1989 roku. U swego początku, to jest w Drugiej Rzeczpospolitej, dzień ten wywoływał wielkie emocje. Oto cytat z artykułu, jaki ukazał się w jednym z dzienników ubiegłego roku. Trudno ocenić dla ilu Polaków, żyjących obecnie w czasach kryzysu wartości dzień 11 listopada, ma choćby w części znaczenie tak wielkie, jakie ów dzień miał dla naszych rodziców i dziadków. Niepodobna oddać tego upojenia, tego szału radości, jaka ludność polską w tym momencie ogarnęła. Po 123 latach prysły kordony, nie ma ich, wolność, niepodległość, zjednoczenie. Własne państwo, na zawsze! Chaos ? To nic, będzie dobrze. Wszystko będzie, bo jesteśmy wolni – od pijawek, od złodziei, od rabusiów! Będziemy sobą rządzić. Cztery pokolenia na taką chwilę czekały – piąte się doczekało. /.../ Tak pisał w „Pamiętnikach z Galicji” w 1919 r. Jędrzej Moraczewski, pierwszy premier Rządu Niepodległej Polski. Widok orła białego, barw białoczerwonych, defilujące wojsko, był dla mieszkańców przedwojennej Polski, nawet dla tych umęczonych brakiem pracy zarobkowej i chleba, przeżyciem wyzwalającym narodową dumę. Okres walki o granice państwa trwał od 1919 do 1921 roku i nie sprzyjał uroczystemu fetowaniu święta odzyskania niepodległości. Propozycja uchwalenia dnia świątecznego odzyskanej niepodległości po raz pierwszy pojawiła się 24 października 1919 roku, kiedy Ministerstwo Spraw Wojskowych przesłało do prezydium Rady Ministrów projekt ustawy o nowym święcie narodowym. Projekt odrzucono, gdyż większość ministrów była zdania, że ustanowienie drugiego obok Trzeciego Maja święta państwowego może być trudne do zaakceptowania przez całość ziem polskich. Rzeczpospolita toczyła jeszcze walkę o granice a każdy z zaborów wyzwalany był w nieco innym czasie. Mimo braku ustawy Polacy świętowali, gdyż mieli świadomość, że odzyskanie niepodległości jest darem niebios. Różnymi drogami szli Polacy do niepodległości. Była to zawsze służba Ojczyźnie, służba Polsce i narodowi polskiemu. Dopiero dzisiaj wysoki urzędnik Rzeczypospolitej ośmiela się powiedzieć i mówi to bezkarnie, że polskość to nienormalność. Dla Polaków lat dwudziestych i następnych dzień 11 listopada był dniem symbolicznym. Kojarzony był, nie tylko w Warszawie, z rozbrajaniem zaborców i objęciem przez Józefa Piłsudskiego funkcji Naczelnika Państwa. Ustawowego uregulowania Święta Niepodległości dokonano w 1937 roku. Ustawa z kwietnia 1937 roku jest następująca: Dzień 11 listopada jako rocznica odzyskania przez Naród Polski niepodległego bytu państwowego i jako dzień po wsze czasy związany z imieniem Józefa Piłsudskiego, zwycięskiego wodza Narodu w walce o wolność Ojczyzny, jest uroczystym Świętem Niepodległości. Granice polskiego państwa poza traktatami: wersalskim /28 czerwca 1819/, oraz ryskim /18 marca 1921 roku/, kształtowane były najczęściej w starciu zbrojnym do 1920. Szczególne znaczenie dla utrzymania niepodległego bytu państwa polskiego miało zwycięstwo w wojnie polsko-bolszewickiej /1919-1920/. Po II wojnie światowej komunistyczna władza PRL, podobnie jak okupanci niemieccy zakazali obchodzenia Święta Niepodległości. Powrót do świątecznego obchodzenia tego dnia nastąpił po 1989. Mamy rok 2013. Jutro przypada dzień 11 listopada. W Warszawie rozpocznie w tym dniu obrady kolejny Szczyt Klimatyczny ONZ. Ma trwać około dziesięć dni. Obrady będą się odbywać na tzw. Stadionie Narodowym. Za wynajęcie stadionu my, polscy podatnicy, wyłożyliśmy już około 26 000 /?/zł. Przypominam, organizatorem jest ONZ. Aprobatę terminu Szczytu Klimatycznego zawdzięczamy premierowi rządu Donaldowi Tuskowi. Około 40 delegacji, czyli tysiące „gadających głów” będą prowadzić uczone rozważania, jak ograniczyć emisję gazów cieplarnianych. Szczęśliwie dla decydentów klimatycznych największy w Europie emiter CO2, wulkan Wezuwiusz od drugiej połowy XX wieku tylko pomrukuje. Gdyby zdecydował się zademonstrować potęgę Matki Przyrody, wówczas uczone głowy miałyby rzeczywiście problem do rozgryzienia. Szczyt rozpoczyna się 11 listopada w stolicy Polski. Ale jakże mało ważna to data dla magistra historii polskiego uniwersytetu wobec rozważań klimatycznych. Niestety nie zauważyłam uwag na temat daty rozpoczęcia Szczytu Klimatycznego. Milczeli politycy, naukowcy jak i publicyści. Dramatyczna natomiast była wypowiedź prof. Jana Żaryna, że za Polskę nikt nie bierze odpowiedzialności. Państwo polskie jest pozbawione mózgu, twierdzi Hausner ekonomista, wicepremier i minister gospodarki w rządzie Marka Belki. W Polsce nie istnieje ośrodek suwerennej myśli strategicznej. W konsekwencji, decyzje na wszystkich szczeblach władzy od premiera do wójta w gminie, podejmowane są głównie na podstawie intuicji i wynikają z bieżącej gry interesów. Toteż dla polityków z Berlina i Moskwy Polska jest ziemią niczyją, mogą po niej bezkarnie się poruszać. Jeśli zaistniała jakaś przeszkoda, kwietniowe poranki bywają mgliste. W owej mgle, jaka 10 kwietnia 2010 roku osnuła okolice Smoleńska nie trudno o wypadek. Teren nadto bagnisty, nierówny, porośnięty typowymi dla Rosji pancernymi brzozami. W archikatedrze warszawskiej sprawowana będzie comiesięczna Msza św. poświęcona pamięci tych, którzy pod Smoleńskiem zginęli. Koncelebrujący miesięczną Eucharystię duchowni podkreślają: tragiczne wydarzenia pod Smoleńskiem to drugi Katyń. Wszak delegacja Polski leciała wówczas do Rosji dla uczczenia pamięci polskich oficerów zamordowanych w Katyniu. Nabożeństwo kończy chóralny śpiew: „Boże coś Polskę przez tak liczne wieki otaczał blaskiem potęgi i chwały...” 19 października wspominaliśmy ks. Jerzego Popiełuszkę. Niezłomny ksiądz polski zamordowany przez służbę bezpieczeństwa PRL. Beatyfikacja odbyła się w Warszawie 6 czerwca 2010 roku. Dewizą życia ks. Jerzego było – zło dobrem zwyciężaj. Prof. Andrzej Zybertowicz, baczny i krytyczny obserwator naszego życia społecznego, politycznego, oceniający sytuację kultury w Polsce, wyrażający często dowcipne uwagi o nas i rządzących Polską, przedstawił w TV Trwam swoją opinię o polskiej współczesności. Oddekodować III Rzeczpospolitą. Słownik wyrazów obcych informuje. Dekodować, znaczy odszyfrowywać teksty podawane do wiadomości społeczeństwu przez decydentów. Zdaniem prof. Zybertowicza w Polsce dominuje powszechna bylejakość. W świadomości Polaków panująca się stała świadomość postkolonialna. Sprawujące obecnie w naszym kraju władzę ugrupowania postkomunistyczne i liberalno – biznesowe kierują się zasadą : dziel i rządź. Społeczeństwu polskiemu rzuca się trochę chleba i kość, przy której może się zagryzać wzajemnie. Władzy zostaje sporo czasu na organizowanie igrzysk. Jeden ich rodzaj to bolkowatość /określenie prof. Zybertowicza/. Inne zademonstrowała w ostatnich tygodniach rządząca PO, harcująca na Dolnym Śląsku, nie tylko zresztą. Zakłamywanie rzeczywistości w Polsce trwa od II wojny światowej podkreśla prof. Zybertowicz. Fundament zarządzania Polską stanowi wielopiętrowy klientelizm i biznesowe współistnienie ugrupowań współdecydujących, w tym oligarchicznych spadkobierców władz komunistycznych. Profesor pyta. Gdzie samodzielność myślenia i wypowiadania własnego zdania, co powinno charakteryzować pracowników nauki wszystkich dyscyplin , od humanistów po przedstawicieli nauk społecznych czy ścisłych dyscyplin naukowych. Ogromnie niepokojąca stała się sytuacja w polskiej nauce po tragicznym wypadku samolotowym pod Smoleńskiem. Pani minister Szkolnictwa Wyższego narzuca uniwersyteckim i politechnicznym profesorom obowiązek wypowiadania się zgodnego z linią polityczną obowiązującą w III RP. Pytam, gdzie schowano to, co w nauce najważniejsze – prawdę o danym zjawisku fizycznym czy wydarzeniu historycznym, jakim jest to, co stało się 10 kwietnia 2010 r. Wypowiedź pani minister spotkała się co prawda z krytycznymi opiniami polskich naukowców, lecz to były raczej głosy wołających na pustyni wśród bezwolnego społeczeństwa, które zadowala standard: ciepłej wody w kranie. Czy już nic nie pozostało w świadomości naszej z czasów, gdy Polska była państwem wielkim? Państwem, którego społeczność i władzę wspierała wiara w Boga i osobista wolność połączona z odpowiedzialnością za Ojcowiznę ? Czasy polskich uczonych jak Paweł Włodkowic – znany także jako Paweł z Brudzewa /1370 – 1435/ prawnik, dyplomata. Czy inny prawnik Stanisław ze Skalbimierza / ...1431/, nadto filozof, teoretyk prawa międzynarodowego, reprezentujący Polskę w Europie. Stanisław ze Skalbimierza był twórcą pierwszego w świecie systematycznego wykładu prawa wojny. Jego tytuł: De bellis iustis – O wojnach sprawiedliwych. Obaj uczeni byli twórcami poglądów prezentowanych na Soborze w Konstancji /1414 – 1418/. Sięgam ponownie do referatu prof. Zybertowicza. Swoją wypowiedź autor uzupełnia obrazem. My dzisiaj w Polsce jesteśmy pasażerami pędzącego autobusu. Autobus gna po drodze, która miała być autostradą. Silnik mocno szwankuje, za kierownicą siedzi manekin. Autobus pędzi. Tyle profesor Zybertowicz. Postanowiłam uzupełnić ten wizerunek naszego kraju. Autobus co chwilę wpada w dziurę. Zapewniano, że miała być autostrada. Młodzi Polacy, obserwując co się dzieje, gdy tylko dostrzegą możliwość, uciekają z pędzącego autobusu. Chcą ratować siebie i swoją przyszłość. Polska się wyludnia. Wynaradawiają się młodzi Polacy, opuszczający swój kraj. Urzeczywistnia się deklaracja tego za kierownicą – polskość to nienormalność. Nowi pasażerowie, często niezbyt silni i zdrowi, patrzą na dziejące się obrazy współczesności z rosnącym niepokojem, lecz także z bezradnością. Latami do tej bezradności byli przyzwyczajani w czasach PRLu. Stąd tzw. transformacja ustrojowa od 1989 roku dała początek kreowaniu oligarchii postkomunistycznej na zawłaszczonym majątku społecznym. Osoby myślące refleksyjnie dostrzegają groźne ułomności III RP. Nie tylko co raz rozleglejsze i głębsze dziury, dostrzegają, że ubogim rodzinom odbierane są dzieci. Przecież nie każda uboga rodzina jest rodziną patologiczną. Czyżby w demokratycznej Polsce XXI wieku odbierało się dzieci ojcu i matce, by je wykreować na współczesnych janczarów? W czternastym i piętnastym wieku Turcy z młodych brańców chrześcijańskich tworzyli regularną, oddaną islamowi piechotę. W dwudziestym pierwszym wieku, w epoce nowoczesności i postępu odbierane ubogim – w kraju deklarowanej szczęśliwości – rodzicom: ojcu - mężczyźnie i kobiecie – matce potomstwo, to „materiał” wygodny dla kreowania genderystów. Odbieranie dzieci rodzinie ustanowionej prawami Boga i natury to niechybnie jeden ze sposobów instalowania genderyzmu w naszym kraju. Manekin ciągle za kierownicą. Co nas czeka w bliższej i dalszej przyszłości ? Jak głęboka będzie następna dziura w owej „autostradzie”. Czy my już nieuchronnie zmierzamy ku przepaści, z której nie ma wyjścia? Jutro Święto Niepodległości - 11 listopada. Od dwóch lat premier Tusk zakłóca ten uroczysty dzień wyciem policyjnych syren i polewaniem Polaków strumieniami z armatek wodnych. W dniu jutrzejszym może być podobnie. Znowu może dojść do konfrontacji uczestników Marszu Niepodległości z protestującymi antyglobalistami, jacy mogą się zjawić w Warszawie, gdy rozpocznie się ów Szczyt Klimatyczny. 18 września ujawniono zarządzenie prezesa Rady Ministrów o możliwości użycia żandarmerii wojskowej w dniu 11 listopada. Uzasadnienie sformułowano następująco: „Projekt ten, tzn. użycie żandarmerii wojskowej, będzie również testem dla służb odpowiedzialnych za stan bezpieczeństwa i porządku publicznego w zakresie właściwego zapobiegania i przeciwdziałania zidentyfikowanym ryzykom, a także likwidacji wszelkich źródeł napięć i niepokojów społecznych”. Jaki stąd płynie wniosek. Otóż władza państwowa przez każdy, najdrobniejszy incydent w Dniu Święta Niepodległości zamierza przedstawić światu społeczeństwo polskie w jak najgorszym świetle. Możemy zostać zaprezentowani jako warchoły a nawet jako faszyści. Czy to wzbudzi nasze zaniepokojenie? Niegdyś tylko człowiek z lumpenproletariatu nazwałby starsze osoby – moherami. Dziś tak mówi o seniorach - premier. Niekorzystny wizerunek nas Polaków został już z góry zaplanowany i z dużym prawdopodobieństwem może zostać zademonstrowany - światu. Obraz to niebezpieczny i z zamierzenia fałszywy. Będzie miał nadto zgubne dla naszego kraju konsekwencje na lata. Prof. Jan Żaryn pisze: Polska coraz częściej jawi się naszym sąsiadom jako przestrzeń, za którą nikt nie bierze odpowiedzialności. Zauważmy też, że nie ma polskiej polityki historycznej. Przykład – zakupienie filmu niemieckiego; „Nasze matki, nasi ojcowie”. Przedstawia żołnierzy AK jako stado dzikusów, wyłapujących Żydów ... Polska telewizja nawet jednej godziny nie potrafi przeznaczyć na społeczną dyskusję poświęconą największej tragedii, jaką była dla Polski II wojna światowa. Natomiast od pewnego czasu, w godzinie „wieczorynki” w I programie TP emituje występy Agaty Młynarskiej. Program - typowy groch z kapustą, mydło i powidło, przeznaczony dla małych rozumków. W numerze wrześniowym miesięcznika: Wiara, Patriotyzm i Sztuka jest długa i pouczająca rozmowa, w której Redaktor Naczelny WPiS z Antonim Macierewiczem podejmują temat: „Wizja Polski”. Ujęta bardzo syntetycznie treść: Jak powstrzymać władzę przed największą akcją niszczycielką? Pamiętamy, w 1989 roku rozpoczęła się transformacja ustrojowa naszego kraju znaczona słynną grubą linią Tadeusza Mazowieckiego ostatniego premiera PRL-u i pierwszego III RP. Już we wstępnej części rozmowy minister Macierewicz zwraca uwagę na deklarację premiera Tuska, że dla niego: polskość to nienormalność. Ta ewidentnie antypolska wypowiedź została bez większego sprzeciwu „przełknięta” przez większość opinii społecznej, tak, jakby antypolonizm premiera był czymś dopuszczalnym . Polski polityk, mówi Antoni Macierewicz, powinien kierować się interesem Polski i przede wszystkim słuchać opinii Polaków, a nie kogoś z zewnątrz. Pytany w jakim obszarze współczesne elity w Polsce - świadomie lub nie – wystawiły interes państwa polskiego na szwank, jako jeden z ważnych, lecz nie najważniejszych, podaje F.O.Z.Z. Jest to jedna z komunistycznych operacji, która kosztowała Polskę ogromne pieniądze i ma wiele dla nas konsekwencji. Poprzez F.O.Z.Z. straciliśmy wiele miliardów dolarów na przełomie 80-90. gdy dolar miał kilkakrotnie większą wartość niż obecnie. Historia funduszu jest niezwykła a skala oszustwa i dezinformacji ze strony komunistów i ich sojuszników przerażająca. Media, politycy, wymiar sprawiedliwości, wszystkie te ośrodki, po krótkiej aktywności i ekscytacji aferą przeszły do porządku nad sprawą gigantycznego rabunku polskiej gospodarki. Skazano Grzegorza Żemka, był tylko trybikiem w tej wielkiej machinie niszczenia Polski. Analizując dzisiejszą sytuację polityczną i gospodarczą naszego kraju oraz ewentualny przebieg przyszłych wydarzeń, gdy zauważalne jest duże niezadowolenie społeczeństwa, które dostrzega wyprzedaż najbardziej żywotnych elementów gospodarki jak: energetyka, przemysł, handel – w którym dominują zagraniczne supermarkety, dyskutujący zastanawiają się nad sytuacją Kościoła Katolickiego w kraju, w którym większość społeczeństwa deklaruje swą wiarę w Jezusa Chrystusa i przyznaje się do Kościoła. Nie będę przypominała wypowiedzi urzędującego premiera i prezydenta Komorowskiego. Istotna jest reakcja społeczeństwa. Atak na Kościół, wyjątkowo zmasowany w telewizji i publikacjach z Gazetą Wyborczą na czele stanowi przedpole wojny wytoczonej Polakom przez zwolenników ideologii gender. Obraz staje się wyraźny, gdy rozszyfruje się rodzaj broni - jest nią pedofilia. Nihilistyczna i ateistyczna Europa zachodnia wykorzystała w sposób iście makiaweliczny celibat katolickiego duchowieństwa. W III RP trafiła na grunt podatny, gdy w chaotycznej sytuacji politycznej i korupcyjnej gospodarki rząd Tuska przygotowuje koalicję ignorantów z oligarchią postkomunistyczną. Jej powstanie utworzy możliwość bezkarnego pasożytowania na państwie polskim grup wielkich interesów, nastawionych na optymalizację korzyści i zysków. Powstawanie takiej sytuacji można zauważyć choćby w historii tzw. Komisji Trójstronnej. Pan Macierewicz podkreśla. Jeżeli nie znajdzie się jakiegoś pomysłu, ażeby obecną władzę powstrzymać – ustawy niekorzystne dla demokracji wejdą u nas w życie i staną się obowiązujące. Ekipa Tuska chce też zabezpieczyć sobie przyszłość. Przykładem jest wybór prezesa NIKu. Ten wybór gwarantuje PO pełną ochronę. Po raz pierwszy minister rządu stał się szefem NIKu. A więc przy ewentualnym badaniu nadużyć może być sędzią we własnej sprawie. Poeta Jarosław Marek Rymkiewicz napisał 10 kwietnia 2010: „Dwie Polski, ta o której wiedzieli prorocy I ta, którą w objęcia bierze car północy Dwie Polski, jedna chce się podobać na świecie I ta druga – ta, którą wiozą na lawecie Ta w naszą krew jak w szkarłat królewski ubrana Naszych najświętszych przodków tajemnicza rana.” Przed nami obywatelska powinność mądrego, patriotycznego uczestniczenia w wyborach, w tym w parlamentarnych w 2015 roku, a także zorganizowanie Światowych Dni Młodzieży w 2016 roku. Nam, zebranym dzisiaj członkom „Odrodzenia”, starszym ale także młodszym, nie trzeba przypominać roli, jaką pełnił Ks. Kardynał Stefan Wyszyński – Prymas Tysiąclecia, człowiek niezłomny, którego nie załamały prześladowania władz PRL-u, który zamanifestował tym władzom swoje kategoryczne: non possumus. Żywimy ogromną cześć dla największego z rodu Polaków - Błogosławionego Jana Pawła II. Zachowajmy ułamek tej mądrości, jaką przed wiekami charakteryzowali się nasi przodkowie, choćby ci, wymienieni dzisiaj, Paweł Włodkowic i Stanisław ze Skalbimierza. Joanna Gibalewicz Rzeszów, 10 listopada 2013 roku |