Święto

W dniach 13 i 14 grudnia 2016 r. odbyły się, zorganizowane i uroczyście świętowane przez opozycję, obchody ogłoszenia stanu wyjątkowego w Polsce. 35 lat temu wprowadzono ten stan, który jak głosili przywódcy obchodów, poza drobnymi incydentami, był okresem „kulturalnych działań”. Dla uczczenia tej rocznicy, pierwszego dnia uroczystości, 13 grudnia zorganizowano manifestacyjny pochód w Warszawie (i innych miastach). W marszu uczestniczyli najważniejsi politycy przegranych w wyborach partii, stanowiący opozycję. Wśród kilkunastotysięcznego tłumu, szli gromadnie byli pracownicy Służby Bezpieczeństwa PRL z rodzinami, wzburzeni zapowiedzią odebrania im przywilejów emerytalnych, jakie zyskali w uznaniu zasług za walkę przeciw narodowi polskiemu, m. in. w stanie wyjątkowym. Nie wyobrażają oni sobie, by mogli żyć z takiej samej emerytury, jaką otrzymują dziś robotnicy, czy nauczyciele. Obok nich, maszerowali różni urzędnicy i biznesmeni, bojący się wykrycia ich układów korupcyjnych i afer. Szło też wielu zwykłych ludzi, ogłupionych medialną propagandą nienawiści, mającą dzielić Polaków. Zgodnie z apelem szefa pochodu, marsz jednoczył ludzi. Byli działacze opozycji antykomunistycznej szli więc pod rękę z byłymi śledczymi z SB, złączeni być może wspólną wiedzą o „teczkach” i o tym, jak z ukrywającego, się szarego obywatela PRL, zostaje się błyskawicznie biznesmenem.

Marsz rozpoczął się w miejscu drogim dla większości manifestantów, pod gmachem byłego KC PZPR (tam, gdzie kiedyś stało ZOMO). Zakończył się natomiast pod siedzibą PiS-u. Mimo woli symbolizowało to przejście z miejsca, gdzie urzędowała władza narzucona przez sowieckiego okupanta, pod budynek partii, popartej przez Polaków w demokratycznych wyborach. Wygłoszono kilka przemówień wzywających do nieposłuszeństwa wobec legalnej władzy, oskarżając ją o terror i łamanie demokracji. Pochód był osłaniany przez setki policjantów i odbył się bez zakłóceń.

W drugim dniu obchodów „święta stanu wojennego”, na życzenie deputowanych wybranych przez Polaków, odbyła się w Parlamencie Europejskim kolejna debata nad stanem demokracji w Polsce. Najaktywniejszymi dyskutantami byli w niej sami jej pomysłodawcy oraz ich ideologiczni zagraniczni towarzysze. Jednak większość eurodeputowanych, znudzonych powtarzaniem się wciąż tych samych argumentów przeciwko Polsce, zlekceważyło debatę tak, że odbywała się ona przy prawie pustej sali. Występujący przeciw Polsce dyskutanci nie zadali sobie trudu przygotowania się do debaty, więc pletli bez sensu. Komisarz europejski mówiąc o Trybunale Konstytucyjnym, nie znał nawet jego liczebności i powiedział, że aktualnie czynnych jego sędziów jest tylko czterech. Inna dyskutantka rozczulała się nad losem więzionych w Polsce kobiet za dokonanie aborcji. Pozostali powtarzali również podobne, pozbawione treści komunały, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Debata skończyła się niczym. Rozżalony tym główny przedstawiciel europosłów wybranych w Polsce zaapelował do Parlamentu Europejskiego, żeby zamiast zajmować się sytuacją cywilów w Aleppo, zajął się Polską. No i niby racja. W Aleppo, są zabijani jacyś tam Syryjczycy, niezwiązani z biznesem europejskim, a w Polsce zostały oderwane od żłobu tak zasłużone dla tegoż biznesu osoby. Przecież to one, gdy były u władzy, niszczyły polski przemysł i za grosze rozprzedały zakłady (mówiąc, że fabryka jest warta tyle, ile ktoś chce za nią zapłacić), żeby utorować drogę dla europejskich koncernów. Należy się im więc chyba za to wdzięczność.

Jak się też okazuje, każda rocznica jest dobra do załatwiania grupowych interesów politycznych. Zostaje nie wykorzystanych jeszcze kilka innych rocznic, np. 17 września, 22 lipca, 15 grudnia (powstanie PZPR), czy 7 listopada (w przyszłym roku będzie okrągła, 90 rocznica !) One wiązały się, podobnie jak stan wyjątkowy, także z „kulturalnym” wprowadzaniem „prawdziwej demokracji” w Polsce. Mogą to potwierdzić ci, co protestują przeciw zrównaniu ich emerytur z emeryturami plebsu. A ich obecność świadczy też, że celem tych pochodów jest to - „żeby było, jak było”.

Wacław Leszczyński