Nie ma złego…

12 września 2018 r. Parlament Europejski większością głosów, w tym głosów europosłów Platformy Obywatelskiej, zaaprobował treść Dyrektywy Komisji Europejskiej ACTA 2, mającej być wydanej „w trosce o prawa autorskie”. Faktycznie, w jej wyniku ma też zostać wprowadzona w Internecie cenzura treści „szkodliwych”, co zapisano w artykule 13 tego dokumentu. Można domniemywać, jakie „treści” będą podlegały cenzurze i usunięciu. Nie będzie wolno krytykować napływu do Europy imigrantów, ani ich zachowania, bo to będzie uważane za „mowę nienawiści”. Dowodem na to jest choćby to, że po zabiciu Niemca w Chemnitz przez imigrantów, atakowani są ci, co protestują przeciw temu. Nie będzie wolno wspominać niemieckich zbrodni, bo to też „mowa nienawiści”. Nie będzie wolno krytykować aborcji, bo to jest już w paru krajach karane więzieniem. Nie będzie wolno odpierać bluźnierstw antychrześcijańskich, gdyż w krajach Unii Europejskiej gwarantuje się „wolność słowa”, rozumianą często tak, jak w Konstytucji Stalinowskiej z 1936 r., w której art. 124 głosił „wolność propagandy antyreligijnej”. Oczywiście ta „wolność słowa” jest ograniczana i dostosowana przez władze krajów Unii Europejskiej) do własnych interesów i ocenzurowana tak, jak w przypadku zajść z imigrantami w Kolonii, czy w innych niemieckich miastach, a także w Szwecji, czy Belgii.

Faktycznie ACTA 2 zwrócona jest przeciw „imperialistom amerykańskim” (skąd my to znamy !) i ich koncernom medialnym, z czym jej twórcy się nie kryją. A chodzi tu o interesy koncernów niemieckich, które w ten sposób opanują Internet. Taki Internet ocenzurowany i skomercjalizowany (bo za wiele informacji z niego uzyskiwanych trzeba będzie płacić) straci swój niezależny charakter, będzie zawierał tylko „odpowiednie” treści i pozwoli zapanować Niemcom nad Europą. Żeby do tego doprowadzić, oni nie cofną się przed niczym. Dowodem na to jest budowa wspólnie z Rosją szkodliwego dla Europy Nord Streamu 2. Świadczy też o tym wrogi stosunek rządzonej przez Niemcy Komisji Europejskiej do Polski i do Węgier. Dowodem na to, jest również bezprecedensowy wyrok niemieckiego Trybunału, odrzucający wyrok polskiego sądu, nakazujący niemieckiej telewizji przeprosić za obraźliwe, antypolskie sformułowania. Ostatnio nastąpiło złamanie przez Niemcy prawa (ustanowionego przez nich samych), jakim było zaproszenie i udzielenie wizy osobie objętej zakazem wjazdu do krajów strefy Schengen (i to na konferencję przeciwko Polsce).

Pojawiły się już głosy krytykujące tę Dyrektywę i pesymistyczne prognozy związane z jej wprowadzeniem. Może ona jednak wywołać korzystne skutki. Zachodni Europejczycy, „poddawani przez dziesięciolecia indoktrynacji ideologii poprawności politycznej”, nie dostrzegali dotąd zagrożeń swojej wolności ze strony rządzących elit. Wydaje się jednak, że ta Dyrektywa może spowodować ich „przebudzenie”, ponieważ swobodne korzystanie przez nich z Internetu stało się jakby ich drugą naturą. Zamach na to, może wpłynąć na ich poglądy, co może to zaowocować pozytywnymi zmianami w składzie Europarlamentu, po najbliższych do niego wyborach, w maju 2019 r.

Oburzenie w Polsce na tych europosłów z Polski, którzy głosowali za tymi przepisami, a zwłaszcza zdziwienie ich postawą jest niezrozumiałe. Przecież oni, gdy byli u władzy, sami chcieli wprowadzić ACTA i zrezygnowali z tego tylko z powodu masowych protestów. Oni są najbardziej zainteresowani cenzurą w Internecie podobnie, jak każdą cenzurą niedopuszczającą krytyki dotyczącej ich oraz ideologii i działalności ich ugrupowań. Gdy rządzili w Polsce, utrudniali funkcjonowanie niezależnych mediów (np. Telewizji „Trwam”).Teraz domagają się likwidacji IPN, bo są w nim dokumenty świadczące o niechlubnej przeszłości wielu z nich oraz likwidacji ABW, zbyt skutecznie zwalczającej korupcję, również z czasów ich rządów. Fakt głosowania przez nich za ocenzurowaniem i skomercjalizowaniem Internetu może wreszcie otworzy oczy ludziom, zwłaszcza młodym, którzy nie znają ich „dokonań” wcześniejszych, a którzy uświadomią sobie, jakie są rzeczywiste dążenia tych polityków i jak szkodliwą jest ich działalność dla Polski i Polaków. Dowody tej świadomości mogą dać w najbliższym czasie, przy okazji zbliżających się wyborów samorządowych.

Wprowadzenie w praktyce przepisów ACTA 2 może zaowocować jeszcze jednym pozytywnym rezultatem. Ludzie, pozbawieni swobodnego dostępu do Internetu i zamieszczonych w nim informacji, zmuszeni zostaną do szukania wiedzy w książkach („bo wiedza jest tylko w książkach”) i podniosą swój poziom intelektualny, tak znacznie zaniżony przez wiarę w niezawodność Internetu i wyłączne z niego korzystanie. Czyli - „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło” !

Wacław Leszczyński